poniedziałek, 11 listopada 2013

Świeżo Malowane Poniedziałki - Dior Diorific Vernis nr 901 Diva

Cześć!

Nigdy nie ukrywałam, że czasem lubię sobie zaszaleć i kupić drogi kosmetyk, a że mam słabość do Diora, to właśnie najczęściej sięgam po produkty tej marki. Na takie szaleństwa pozwalam sobie zazwyczaj raz, dwa razy do roku i to najczęściej wtedy kiedy w Sephorze obowiązuje zniżka 20% (jednak posiadam jakieś resztki zdrowego rozsądku :D). Diorific Vernis nr 901 Diva to jeden z lakierów jakie pojawiły się w zeszłorocznej, świątecznej kolekcji. Pierwsze co w nim urzeka to 12 ml, pękata, okrąglutka butelka ze złotym korkiem, przypominająca bombkę na choinkę. Dopiero później wzrok przyciąga kolor.


Diva to głęboka czerń ze złocistymi drobinkami, które są widoczne w butelce, na paznokciu już niestety mniej, potrzeba dużego natężenia światła aby nasze mani zaczęło migotać. Diva to jedyna czerń w mojej lakierowej kolekcji i bardzo się z  nią lubię chociaż użytkowo do najłatwiejszych nie należy. Pędzelek jest szeroki ale zakończony "na równo" co nie ułatwia malowania przy skórkach. Pierwsza warstwa lakieru wygląda po prostu koszmarnie, prześwity, zacieki, czysty dramat, jednak druga warstwa pozwala uzyskać jednolitą, gładką czerń, bez prześwitów. Wysycha szybko, ładnie się błyszczy. Zmywa się łatwo i szybko, nie brudzi skóry. Na paznokciu wytrzymuje 5-6 dni, chociaż teraz trzymał się zaledwie trzy, ale ostatnio na moich paznokciach nic nie chce się trzymać, czy to lakier za 5 zł czy za 95 zł (bez 20% zniżki ;P)

Nie jest to miłość łatwa, ale mimo wszystko bardzo lubię ten lakier, drobinki sprawiają, że czerń nie jest płaska i nudna i przez to na żadną inną czarną emalię już nie patrzę :)

Na zdjęciach: 1 warstwa NailTek Foundation II, 2 warstwy Dior Diorific Vernis nr 901 Diva, 1 warstwa Sally Hansen Insta-Dry.




I jak Wam się podoba bombka od Diora?

W tym roku Dior również wypuszcza świąteczną kolekcję i oczywiście jeden z lakierów przykuł moją uwagę:

nr 995 Minuit

źródło: www.google.pl/images 

A tutaj zajdziecie swatche. Ja się zakochałam :)

12 komentarzy:

  1. Kolor piękny :) A jak z trwałością? Ja raz jeden jedyny zaszalałam i kupiłam lakier Chanel... i od tamtej pory podchodzę do tych naprawdę drogich lakierów jak pies do jeża, bo na moich paznokciach Chanel się kompletnie nie sprawdził.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam Minuit i szczerze mówiąc to mój ostatni zakup lakieru z półki selektywnej. Zostanę przy firmach typowo lakierowych :) Liczyłam, że Dior bardziej się postara :))) Jest dobrze, ale nie zachwycająco.

    OdpowiedzUsuń
  3. ależ ON ma piękne opakowanie :) na pocztaku myślałam, że sie pomyliłaś i zdjęcie perfum wstawiłaś :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo ładne. Widząc miniaturkę za nic nie powiedziałabym że to lakier:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ma piękne opakowanie, ale jako kolor nie zbyt mi się podoba. :) Po prostu nie lubię czerni na paznokciach.

    OdpowiedzUsuń
  6. Oba są piękne, a buteleczki to już prawdziwa ozdoba!

    OdpowiedzUsuń
  7. Szkoda, że drobinki są tak słabo widoczne :( Buteleczki są przepiękne!

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie dziwię się, że można stracić głowę do tych buteleczek, są urocze :) ja się jeszcze nie przełamałam do zakupów lakieru za prawie 100 zł, mimo że też mam ten liścik o 20-procentowym rabacie ;) kupiłam zupełnie coś innego. Czarnego lakieru jeszcze na paznokciach nie miałam, ale coraz częściej o tym myślę. Kiedyś wydawało mi się to przesadną ekstrawagancją, ale oglądam te Wasze blogerskie fotki i coraz bardziej się przekonuję. Nie taka czerń straszna, jak ją malują ;). a ta mi się bardzo podoba!

    OdpowiedzUsuń
  9. uwielbiam takie ciemne kolory lakierów, a te drobinki dodają jeszcze dodatkowego uroku:)

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za Wasze komentarze, każdy czytam, z każdego się cieszę i każdy kolejny to dla mnie motywacja do dalszego blogowania :)