Pokazywanie postów oznaczonych etykietą OPI. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą OPI. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 10 marca 2014

Świeżo Malowane Poniedziałki - OPI The Spy Who Love Me

Kochani Wiosna przyszła! To już chyba oficjalne :) Wczoraj spacerowałam po lesie z kijkami tylko w bluzie i szaliku i nie zmarzłam, a przy okazji przeszłam 7 km ciesząc się leśnym spokojem i ciszą cudownie brzęczącą w moich uszach :) A Wy jak spędziliście weekend?

To teraz czas na prezentację dzisiejszego bohatera - Agenta w Służbie Jej Królewskiej Mości - OPI The Spy Who Loved Me z kolekcji Skyfall z 2012 r.


Szpieg to iście królewski odcień czerwieni z domieszką złotego pyłku, który nadaje lakierowi głębi, sprawia że w świetle pięknie migocze i przyciąga wzrok. Czasem, w zależności od oświetlenia, pokazuje swoją pomarańczową lub lekko różową naturę :D Mam wersję miniaturową (5 ml), więc miałam obawy przed jego nakładaniem, ponieważ z pędzelkami w miniaturach OPI bywa niestety różnie, na szczęście w tym przypadku pędzelek okazał się sprężysty, elastyczny i równo przycięty, więc nakładanie lakieru było czystą przyjemnością, emalia nie smużyła, nie zalewała skórek, dwie cienkie warstwy wystarczyły do pokrycia paznokci równomiernym, połyskującym kolorem. Lakier nie bąbelkuje, wysycha szybko na umiarkowany połysk, dla podkreślenia jego złocistego wnętrza proponuję nałożenie topu, co też uczyniłam :) Lakier wytrzymał na paznokciach 6 dni, delikatnie ścierał się na końcówkach. Zmywanie jest łatwe, nie odbarwia paznokci ani skórek. Jak dla nie chodzący ideał wśród czerwieni :)

Na zdjęciach (sztuczne światło): 1 warstwa Sally Hansen Nail Rehab X, 2 warstwy OPI The Spy Who Loved Me, 1 warstwa Saly Hansen Insta-Dry.






Jak Wam się podoba Szpieg z Agencji OPI? :)

PS. Podczas tworzenia dzisiejszej notki nie ucierpiało żadne zwierze, tło, które macie przyjemność oglądać, to poduszka wykonana ze sztucznego futerka :)

poniedziałek, 27 maja 2013

Świeżo Malowane Poniedziałki - Sandwich Mani

Cześć!

Dzisiaj przybywam do Was z szybkim postem. Nie miałam pomysłu na mani i postanowiłam sięgnąć do pomysłu, który od dawna chodził mi po głowie, czyli sandwich mani :) Rzecz prosta, szybka i efektowna, świetna na czas kiedy opuszcza nas wena. Do mojej kanapki wykorzystała L'Oreal Color Riche nr 202 Marie Antoinette oraz pokazywaną już wielokrotnie na blogu Polkę.com :)


Najpierw na paznokcie nałożyłam jedną warstwę Marii Antoniny, potem pokryłam ją Polka.com, a tą z kolei jeszcze raz pomalowałam "maryśką". Mani wg mnie jest lekkie, wesołe, takie z przymrużeniem oka, idealne na poprawę humoru :)



Wybaczcie małą ilość zdjęć i ich wątpliwą jakość, ale przy takim świetle, a raczej przy jego braku, zrobienie ładnych zdjęć graniczy niemalże z cudem.

U Was też tak leje jak z cebra? Czuję się jak w listopadzie :(

Pozdrawiam Was ciepło!
E.

wtorek, 16 kwietnia 2013

OPI Couture de Minnie - czyli słodka propozycja OPI na nadchodzące lato

Czy jest wśród Was ktoś, kto w dzieciństwie nie kochał bajek Disneya? Ja uwielbiałam, do tej pory zdarza mi się oglądać przygody Pluta, Goofie'go, Kaczora Donalda, Myszki Mickey, już o takich klasykach jak Mała Syrenka, Królewna Śnieżka czy Piękna i Besta nie wspomnę :) Chciałybyście wrócić do czasów dzieciństwa? Na pewno pomoże Nam w tym letnia kolekcja lakierów OPI, której główną bohaterką jest Myszka Minnie (osobiście wolałam wybrankę Donalda - Daisy, ale Minnie też darzyłam sympatią).

To już druga kolekcja OPI z Minnie w roli głównej, pierwsza miała swoją premierę w zeszłym roku i w tym roku powraca w kolejnej odsłonie w kolekcji Couture de Minnie. Kolekcja składa się z pięciu kolorów: trzech kremowych, jednego piaskowego i jednego brokatu, wszystko w odcieniach różu i czerwieni (a jakże!).



zestaw miniatur Couture de Minnie
Nie wiem jak Wam, ale mnie ta kolekcja bardzo przypadła do gustu, kolory może i wtórne, ale całość po prostu mnie urzekła, jest taka ... słodka :) Moim faworytem jest brokatowy Minnie Style, wygląda na biało-różowego brata Polki.com i bardzo chciałabym go mieć. Ciekawa jestem również piaskowego Magazine Cover Mouse, piaskowca z OPI jeszcze nie miałam. Fajnie, że zestaw miniatur zawiera w zasadzie całą kolekcję, można dokupić pełnowymiarowy Minnie Style i będzie komplet :D
Czujecie się skuszone przez Myszkę Minnie?
Ja bardzo bym chciała kolekcję poświęconą Kaczce Daisy :) A Wy jakiemu bohaterowi Disneya poświęciłybyście kolekcję?



poniedziałek, 15 kwietnia 2013

Świeżo Malowane Poniedziałki - Inglot 387 + 388 + OPI Polka.com

Weekend upłynął mi pod znakiem wiosennych  porządków :) Z szafy wyleciało kilka sztuk zbędnej, nienoszonej garderoby, albo takiej, która najzwyczajniej w świecie przestała mi się podobać, pozbyłam się też zalegających gdzieś na dnie starych torebek, portfeli i innych gadżetów, jednym słowem rupieci, o których już dawno zapomniałam :) Od razu poczułam się lżej i również czegoś lekkiego zachciało mi się na paznokciach. Ponieważ nie mogłam się zdecydować na konkretny kolor z tych, które nabyłam z wiosennej kolekcji Inglota, ostatecznie wybrałam dwa i okrasiłam je błyskotkami od OPI.


Na paznokcie nałożyłam po dwie warstwy lakieru 387 oraz 388 (palec serdeczny). W kwestiach technicznych: oba lakiery mają przyjemną lekką konsystencję, nie rozlewają się po płytce, jedna warstwa kryje już całkiem przyzwoicie, ale niestety jak to bywa w przypadku pasteli, powstały nieestetyczne smugi więc druga warstwa okazała się niezbędna. Lakiery szybko wyschły na wysoki połysk, ale i tak nałożyłam top, po prostu inaczej nie potrafię :) Za to jednej rzeczy nie mogę wybaczyć Inglotowi. Pędzelka! Może ze mną jest coś nie tak, ale nie jestem w stanie idealnie pomalować paznokci tak cienkim pędzelkiem :( Wiem, że są zwolenniczki tych cienkich i tych, które muszą mieć grubszy i każdemu się nie dogodzi, ale może coś w stylu Essiakowego pędzla zadowoliłoby znaczną większość? Mnie w każdym razie na pewno.

Ale wracając do tematu :) 387 to bardzo ładny, jasny, cukierkowy róż, właśnie takiego odcienia szukałam od pewnego czasu, z kolei 388 to delikatny, jasnolawendowy fiolet. O ile w butelkach widać różnicę pomiędzy kolorami, o tyle na paznokciach ta wyraźna różnica zanika i na pierwszy rzut oka wyglądają tak samo. Więc co Ewunia robi w takim przypadku? Oczywiście sięga po swoją ukochaną i niezawodną Polkę.com i dodatkowo zdobi serdeczny palec fioletowo-różowo-turkusowymi błyskotkami, żeby w słońcu (w końcu!) miało się co mienić :)

Efekt końcowy wygląda tak:



Mnie się podoba, a Wam?

poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Świeżo Malowane Poniedziałki - OPI Big Hair... Big Nails

Dziś nie będzie ani piasków ani pasteli. Zdziwione? Będzie coś optymistycznego - żarówiasty żelkowy lakier od OPI :)

OPI Big Hair... Big Nails pochodzi z kolekcji Texas, która swoją premierę miała bodajże dwa lata temu. Jest to mój ulubiony żelkowy lakier, połysk ma tak niesamowity, że można się w nim spokojnie przejrzeć :) Zawsze inauguruję nim sezon wiosenny, jak wiadomo w tym roku, póki co nie ma czego inaugurować, ale miałam na niego tak ogromną ochotę, że wylądował na paznokciach mimo śniegu zalegającego za oknem.




Ciężko określić jego kolor, to taka koralowa czerwień, w zależności od światła wpada w różowe bądź pomarańczowe tony. Do przyzwoitego krycia wystarczą dwie warstwy, ale widać białe końcówki, szybko wysycha, nie bąbelkuje, jednak jego konsystencja jest dość rzadka i ma tendencję do zalewania skórek, co z resztą widać na zdjęciach :( Zmywa się bardzo dobrze, nie brudzi i nie odbarwia płytki paznokcia.



Żelkowe wykończenie jest jednym z moich ulubionych, uwielbiam kiedy moje paznokcie błyszczą jak szklana tafla i pięknie odbijają światło.

A Wy lubicie taki efekt, czy preferujecie kremowe wykończenie?

poniedziałek, 4 marca 2013

Świeżo malowane poniedziałki - OPI Tickle My France-y

Witam Was ciepło i wiosennie :)

Dzisiaj nadeszła chwila na prezentację nudziaka idealnego. O ile znalezienie perfekcyjnie pasującej szminki nude jest dla mnie wyczynem karkołomnym i wręcz niemożliwym o tyle ideał w tej kategorii wśród lakierów do paznokci znalazłam niebywale szybko i w zasadzie przypadkowo. O Tickle My France-y krążyły takie legendy, że taki piękny, cudowny, no cud, miód, orzeszki, że właśnie od tego koloru zaczęłam moją przygodę z kolorowymi lakierami OPI (pierwsza w szeregach była baza Natural Nail Base Coat). I naprawdę kolor mimo, że nude to wcale nie jest nudny - to jasny, kremowy, lekko transparentny beż z domieszką różu i fioletu, w zależności od światła wpada bardziej w beż lub delikatny beżoróż. Idealnie współgra z odcieniem skóry na moich dłoniach. Jestem nawet w stanie zaryzykować stwierdzenie, że w zależności od naszej karnacji sam się do niej dopsowuje, np. u mnie wpada w chłodny, momentami fioletowy odcień, a u mojej mamy jest bardziej ciepły, różowy. Od kiedy go kupiłam pałam do niego miłością bezwarunkową i gdy mam dość kolorów zawsze sięgam właśnie po ten odcień. W kwestiach technicznych: rozprowadza się bardzo dobrze mimo rzadkiej konsystencji, nie rozlewa się po skórkach, ładnie kryje po dwóch warstwach, ale atrakcyjnie prezentuje się nałożony zarówno jedną warstwą jak i trzema, schnie bardzo szybko i nie bąbelkuje. Pięknie się błyszczy, więc śmiało można zrezygnować z topu.



dwie warstwy, bez topu

A Wy już macie swój idelany lakier nude?

niedziela, 3 marca 2013

Lutowe nowości, czyli co nowego mam w kuferku

Cześć!

Nadszedł czas podsumowania lutowych zakupów. Gdy powyjmowałam te wszystkie pudełka i buteleczki to aż się za głowę złapałam, ponieważ sporo się tego nazbierało, a w porównaniu z zakupami ze stycznia, to nawet bardzo dużo. Przede wszystkim dlatego, że w drogeriach pojawiły się już wiosenne nowości, które wołały do mnie "weź mnie, weź", a na takie rozpaczliwe prośby nie jestem w żadnym stopniu odporna :)

Przybyło mi trochę kolorówki: cienie i róż ArtDeco z kolekcji Butterflay Dreams (KLIK), cień oraz róż Pupy z kolekcji 50's Dream (KLIK) oraz nowość od L'Oreal - Shine Caresse kol. 101 Lolita.


Nie omieszkałam uzupełnić też o kilka sztuk kolekcji lakierów do paznokci. Prym w tym miesiącu wiodła marka OPI za sprawą swojej najnowszej i wg mnie jednej z najlepszych kolekcji - Euro Centrale, z jej szeregów trafił do mnie zestaw miniatur, oraz brokatowa Polka.com, którą najchętniej nosiłaby bez przerwy. Jest to najpiękniejszy brokat jaki posiadam. Oprócz OPI przygarnęłam dwa lakiery Bourjois So Laque! Ultra Shine nr 49 i 63 (KLIK) oraz IsaDora Wonder Nail nr 711 (KLIK).


Jeśli chodzi o pielęgnację, to wybór padł na Pat & Rub i Rewitalizujący Balsam do rąk z żurawiną i cytryną. Skusiłam się na ten produkt po tym jak w Sephorze otrzymałam jego próbkę. Zakochałam się w tym balsamie i mimo tego, że z kosmetykami Put & Rub bardzo długo było mi nie po drodze, tak teraz wiem, że to się zmieni na 100%. Już myślę o następnych zakupach, tylko jeszcze nie wybrałam nic konkretnego :D Może coś polecacie?


A co nowego u Was przyniósł luty?

poniedziałek, 25 lutego 2013

Świeżo malowane poniedziałki - IsaDora Wonder Nail nr 711 Miami Blue

Hej!

Błękit! To kolor, który chodzi za mną od tygodni, kusi mnie i nęci, przywodzi na myśl wiosnę, przynosi ze sobą radosny powiew lata. Tak, to jest to czego szukałam, błękit idealny. Drogie Panie (a może i Panwie jednak też?) przedstawiam lakier do paznokci IsaDora Wonder Nail nr 711 o wdzięcznej nazwie Miami Blue :)


Jestem ogromną fanką lakierów IsaDory. Lubię je przede wszystkim za szeroki pędzelek i za to, że jedna warstwa pokrywa paznokcie jednolitą warstwą koloru. Schną bardzo szybko i nie bąbelkują. Miami Blue okazał się nieco trudny do okiełznania, ponieważ po raz pierwszy trafił mi się egzemplarz z kiepsko przyciętym pędzelkiem (mam kilkanaście buteleczek i każda ma wzorowy pędzel, ale cóż, zawsze musi być ten pierwszy raz :P) i efekty niestety widać przy skórkach :(


Miami Blue to rozbielony, "farbkowy" błękit. Ma kremowe wykończenie o średnim połysku, dla uzyskania szklistej tafli konieczne będzie użycie topu.

Ponieważ nie nałożyłam lakieru idealnie, zamiast topu nałożyłam OPI Polka.com. Całość wygląda tak:


Lubicie takie odcienie błękitu?

poniedziałek, 18 lutego 2013

Świeżo malowane poniedziałki - OPI Yodel Me on My Cell + Inglot nr 235

Hej!

I kolejny tydzień przed nami, a że dziś początek tygodnia to i czas na post z cyklu Świeżo malowane poniedziałki. Dziś na paznokciach gości OPIk z kolekcji Swiss na jesień 2010 r. Bardzo lubię ten kolor - piękny, głęboki, roziskrzony turkus, który w zależności od światła wpada bardziej w niebieskie tony (sztuczne, białe światło) lub bardziej zielone (ciepłe, naturalne światło). Jednak mimo całej mojej sympatii, niezwykle rzadko gości na moich paznokciach, muszę mieć na niego humor i chęć :)



Lakier jest zupełnie bezproblemowy w aplikacji. Dwie cienkie warstwy w zupełności wystarczą do pokrycia paznokci głębokim, błyszczącym kolorem. Ma rzadką  konsystencję, ale dzięki wygodnemu, szerokiemu pędzelkowi nie stanowi to problemu. Wysycha błyskawicznie i nie bąbelkuje. Sam w sobie ładnie błyszczy, ja i tak z przyzwyczajenia nakładam top - na zdjęciach jedna warstwa topu.

Ostatnio często na moich dłoniach gościł brokat i tak jest tym razem, na palcu serdecznym nałożyłam jedną warstwę Inglota nr 235 z sylwestrowo-karnawałowej kolekcji Nigtlife Collection. Jest to nic innego jak średniej i małej wielkości turkusowy brokat zatopiony w przezroczystej bazie. Nakłada się bardzo przyjemnie, za jednym pociągnięciem pędzelka na paznokciu zostaje odpowiednia ilość drobinek. Ponieważ kolor brokatu jest niemal identyczny jak kolor bazowy, w pierwszej chwili może być nie zauważony, ale w śwetle zaczyna się różnokolorowy mienić i mrugać.



A cały mani prezentuje się tak:




Lubicie turkus na paznokciach czy raczej go unikacie?

Miłego dnia!


poniedziałek, 11 lutego 2013

Świeżo malowane poniedziałki - Bourjois So Laque! Ultra Shine nr 49 i 63 + OPI Polka.com

Cześć!

Na początek ogłoszenie drobne. Blog działa już dłuższą chwilę i ostatnimi czasy zrobiłam sobie mały przegląd mojej radosnej twórczości. Na razie ciężko mi określić, w którą stronę podążam, ale zauważyłam, że w poniedziałki często zamieszczam posty z moimi mani. W związku z tym postanowiłam, że od dziś poniedziałki będą poświęcone paznokciowym szaleństwom i po długim namyśle ochrzciłam je "Świeżo malowanymi poniedziałkami" (podoba Wam się nazwa?). Tak więc, do czytania i oglądania gotowi? Start!

Dziś na pazurkach goszczą 3 nowe lakiery, które niedawno trafiły do mojej kolekcji. Na pierwszy rzut poszły dwa nowe odcienie Bourjois So Laque! Ultra Shine: 49 Fashion gris-gris oraz 63 Purple fiction, z nowej, jeszcze zimowej kolekcji Aristo Clash.

źródło: fanpage Bourjois UK na www.facebook.com



Niestety lakiery nie wzbudziły mojego zachwytu. Co prawda mają naprawdę piękne kolory i wręcz idealny pędzelek - dość krótki, w sam raz szeroki i bardzo elastyczny, świetnie prowadzi się nim po paznokciu, jednak konsystencja lakierów i ich rozprowadzanie jest mocno problematyczne. Przede wszystkim lakiery są rzadkie, rozlewają się po płytce i brudzą skórki, nakładają się nierównomiernie, smużą, konieczne są dwie warstwy do pełnego krycia, chociaż miejscami mogą pozostać nierówności. Szybko wyschnął, ale niemiłosiernie zbąbelkował. :( Efekt wygląda następująco:



Kolory bardzo mi się spodobały mimo tego, że są z gamy zarezerwowanej na okres jesienno-zimowy to i tak skradły moje serce, jednak efekt końcowy mnie nie zadowolił a bąbelki wkurzyły, więc postanowiłam "burżujki" trochę podrasować. Wybór padł na OPI Polka.com, brokat z najnowszej kolekcji Euro Centrale, o której więcej pisałam tutaj, a przed nabyciem której nic nie mogło mnie powstrzymać :) Polka.com to przezroczysta baza z zatopionymi dużymi flejksami w kolorze fuksji, granatowego fioletu (?) i turkusu oraz drobnym granatowym brokatem. W zależności od koloru lakieru bazowego widać bardziej różowe lub niebieskie płatki. Poleczka skradła moje serce od pierwszego nałożenia na paznokcie. Nakłada się perfekcyjnie, na pędzelek nabiera się duża ilość brokatu, więc zawsze zostaje kilka płatków na paznokciu. Schnie błyskawicznie i nie bąbluje :D


(zbliżenie na Polka.com, trochę rozmazane, ale najlepiej oddające zawartość buteleczki).

"Burżujki" z OPIkiem prezentują się tak:


 zdjęcia wykonane w sztucznym świetle
szary lakier w dziennym świetle jest nieco ciemnejszy, bardziej stalowy

Jak Wam się podoba efekt końcowy? Wg mnie jest radośniej i bardziej kolorowo :)

A Wy używacie lakierów Bourjois? Jak się u Was sprawują, też macie z nimi kłopoty czy wręcz przeciwnie? Ja mimo złego, pierwszego wrażenia, na pewno dam im jeszcze szanse.

czwartek, 24 stycznia 2013

Wiosna nadchodzi wielkimi krokami - zapowiedzi wiosennych kolekcji makijażu (cz. II)

Cześć!

Aura za oknami doprowadza mnie do istnego szału, zima jest naprawdę fajna, ale na pewno nie w mieście. Bezpieczne, a może raczej czyste, dotarcie do pracy graniczy z cudem, na zaśnieżonych chodnikach odstawiam ewolucje godne mistrzyni świata w łyżwiarstwie figurowym na lodzie i śmiem twierdzić, że przeskakiwanie przez zaspy idzie mi znacznie lepiej niż olimpijczykom bieg przez płotki. A w autobusach, tudzież tramwajach zawsze ogrania mnie lęk, że przy gwałtownym hamowaniu wyrżnę się prosto w to błocko zalegające na podłodze chyba od zeszłej zimy... No nic, ponarzekałam sobie trochę, ale mam dla Was za to w nagrodę kolejne zdjęcia promocyjne wiosennych kolekcji makijażu, tym razem pokaże Wam propozycje ArtDeco, IsaDory, Pypy i nową wiosenną kolekcję lakierów OPI inspirowaną krajami Europy Centralnej w tym także Polską! Tak, tak, dobrze widzicie :)

To zaczynamy!

ARTDECO - BUTTERFLY DREAMS
pojedyncze cienie do powiek o wykończeniu "duochrome":
#267 Fresh Water – turkus
#297 Rosy Heart Throb – brzoskwinia
#255 Aero Spring Green – mięta
#285 Lilac Passionflower – fiolet

 sypkie cienie do powiek:
#59 Frosted Spring – miętowa zieleń
#74 Blue Breeze – niebieski
#81 Rose In Love – róż

konturówki do ust:
#72 Orange Tulip – pomarańcz
#76 Sweet Red – róż
pomadki do ust:
Hydra Lip Color
#08 Hydra Soft Coral – koral
#10 Hydra Soft Pink – róż
Perfect Color Lipstick
#18 Innocent Kiss – nude
#61 Orange Tulip – pomarańcz
Art Couture Lipstick (matowe wykończenie)
#258 Cream Sweet Red – połyskujący róż
#265 Cream Spring Fever – ciemny zgaszony róż

róż do policzkó: #38 Fresh Love
podkład: #15 Smooth Vanilla

lakiery do paznokci (od lewej):
#235 Spring Is In The Air
#245 Iridescent Butterfly Wings
#248 Spring Fever Pink
#264 Shimmering Orange Crush
#266 Iridescent Pink
#271 Shade of Innocence

ISADORA - BELLA VITA
 
 
 poczwórne cienie do powiek: IsaDora Gelato 49 Eye Shadow Quartet
 róź do policzków: IsaDora Pink Blossom 06 Perfect Powder Blusher
pomadki do ust: IsaDora Ballerina 60 / Cappuccino 62 / Biscotti 63 Jelly Kiss Lipstick
 błyszczyki: IsaDora Bubble Gum 29 / Noisette 41 Moisturizing Lip Gloss
 konturówki do ust: IsaDora Nude Skin 28 / Candy Pink 29 Perfect Lip Liner
 rozświetlacz na łuk brwiowy: Isadora Eyebrow Lifter/Highligting Pen
lakiery do paznokci: IsaDora Macchiato 752 / Rosette 753 / Bella Vita 754 / Pistacchio 755 Wonder Nail
PUPA MILANO - 50's DREAM


 pomadki do ust Miss Pupa:
# 105 Apricot
# 05 Peach Rose
# 305 Candy Pink
# 306 Hybiscus Pink
 cienie do powiek Luminys Silk:
# 03 Dusty Beige
# 501 Apricot
# 201 Candy Pink
# 602 Intense Green
róż rozświetlający: # 001 Illuminating Rose/Peach Rose/Candy Rose

linery:
# 002 Intense Green
# 001 Brown Violet

 
lakiery do paznokci:
# 110 Rose White
# 516 Apricot
# 215 Candy Pink
# 515 Spicy Orange

I na sam koniec coś dla kochających lakiery do paznokci - najnowsza, wiosenna kolekcja OPI - EURO CENTRALE Collection:

od lewej: Suzi’s Hungary AGAIN, My Vampire is Buff, Polka.com

od lewej: You’re Such A Budapest, A Woman’s Prague-ative, I Saw… You Saw… We Saw… Warsaw

od lewej: My Paprika is Hotter Than Yours, OPI…Eurso Euro,  Hands Off My Kielbasa!

od lewej: Can’t Find My Czechbook, Oy-Another Polish Joke, Vant To Bite My Neck?

zestaw miniaturek zawiera kolory: Can’t Find My Czechbook, Suzi’s Hungary AGAIN, You’re Such A Budapest, Oy-Another Polish Joke
źródło wszytskich zdjęć: www.google.pl/images
Osobiście jestem zauroczona kolekcją ArtDeco, w szczególności paletką i cieniami, z IsaDory z chęcią znalazłabym w soim kuferku paletkę i lakier Macchiato (nr 752). Tym razem kolekcja Pupy odrobinę mnie rozczarowała, jest ładna, ale nie porywająca, na pewno będę chciała na żywo obejrzeć lakiery i róż. Kolekcja OPI bardzo, ale to bardzo mi się podoba, nie wiem, czy to przez fakt, że inspiracją dla jej stworzenia był także nasz kraj, czy to przez świetne nazwy (moja ulubiona to Hands Off My Kielbasa!). Chociaż kolekcja na Victoria's Beauty ma się pojawić dopiero w lutym, ja już widziałam zestaw miniatur w Autoryzowanym Salonie O.P.I - Manicure Express i wcale bym się nie obraziła gdybym miała go w swojej pokaźnej kolekcji razem z brokatem Polka.com :)
Nie wiem jak Wam, ale mnie bardziej podobają się zaprezentowane dziś propozycje niż te marek selektywnych, które pokazywałam TUTAJ. Wiem jedno: chcę wiosnę! Jeśli nie za oknem, to chociaż w moim magicznym kosmetycznym kuferku :)

A Wam wpadło coś w oko?