Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cień do powiek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cień do powiek. Pokaż wszystkie posty

sobota, 18 maja 2013

Pianki Marshmallow i soczysta truskawka, czyli jak zrobiłam interes życia

Dawno, dawno temu, dokładnie tutaj, na początku mojej przygody z blogowaniem, podzieliłam się z Wami jedną z moich obsesji, czyli nałogowym kolekcjonowaniem cieni L'Oreal Color Infaillible. Mam już ich tyle, że nawet nie podchodzę już do szaf francuskiego potentata bo i po co? Posiadam wszystkie kolory, na których mi zależało. Ale przecież jest blogosfera, Ewcia zagląda tu i tam, podgląda kto co prezentuje i tak się złożyło, że na blogu Atqi dojrzałam cień, na widok którego oczy zaświeciły mi się jak dwie gwiazdy w Alei Sław w Hollywood :D Paluszki i Google poszły w ruch i okazało się, że cień pochodzi z zeszłorocznej, limitowanej letniej kolekcji L'Oreal Miss Candy, która o ile pamięć mnie nie myli w Polsce nie doczekała się swojej premiery. Jak już wiedziałam na czym stoję, zalogowałam się na stronie kolejnego mojego internetowego przyjaciela - Allegro i wpadłam jak przysłowiowa śliwka w kompot. Znalazłam nie tylko ten upragniony odcień ale i mnóstwo innych i jak jeszcze zobaczyłam, że cena za pojedynczy cień to niecałe 12 zł mój rozum oszalał! Na szczęście się opamiętałam i przygarnęłam dwie sztuki: upragniony Naughty Strawberry i żeby truskawka nie czuła się w paczuszce samotna, zamówiłam jeszcze Sassy Marshmallow. Za dwie sztuki cieni plus koszty przesyłki zapłaciłam około 33 zł czyli mniej niż za pojedynczy cień w Rossmannie :D To się nazywa interes, tanio i jeszcze w kolorach, których w naszym kraju poza internetem nie uświadczysz.



bezpośrednio w słońcu

bezpośrednio w słońcu

036 Naughty Strawberry to śliczny, intensywny, fuksjowy róż. Kolor tyle ryzykowny (podkreśla zmęczenie oka, ale od czego jest czarna kreska) co piękny. Różowych cieni w swojej kolekcji mam niewiele, ale ten mnie urzekł swoją słodkością i soczystością. Delikatnie roztarty daje subtelną różową poświatę, wklepany opuszkiem palca staje się intensywny i wyraźny.


w świetle naturalnym

032 Sassy Marshmallow kupiłam raczej z konieczności posiadania czegoś nowego niż faktycznego zachwytu nad kolorem, ot taki trochę niebieski szaraczek, jednak w rzeczywistości spodobał mi się jeszcze bardziej niż zadziorna truksawa. Ciężko mi opisać kolor, raz jest błękitny, raz srebrzysty, za chwilę staje się szary by za kolejną stać się lekko miętowy. Mówię Wam, cudo! Kolor kameleon i to właśnie jego zmienność sprawiła, że pokochałam go miłością wręcz szaleńczą. Niestety okazał się niewdzięcznym obiektem do fotografowania, na oku mój aparat wyłapał jedynie jego srebrzystość :(


w świetle naturalnym

Swatche:

w świetle naturalnym

bezpośrednio w słońcu

Pomyślałam sobie, że zrobię Wam niespodziankę i prezentowanymi cieniami zrobię makijaż i wstawię na bloga, żebyście mogły same ocenić jak prezentują się one na oku. Jednak uprzedzam, że mistrzynią makijażu (niestety) nie jestem, starałam się jak mogłam, a wyszło jak wyszło, ostatecznie nie jest źle. Niestety przy głęboko osadzonym oku makijaż nie jest łatwy, a gdy jeszcze dodatkowo ma się opuchnięte powieki, to makijaż staje się wyzwaniem.



Jak widzicie, przy truskawce moje tęczówki stały się nieziemsko niebieskie, a przy Sassy Marshmallow złapały nieco zieleni, a tak naprawdę są szare :D

Jak Wam się podobają smakowitości od L'Oreal? Lubicie cienie Color Infaillible?

PS. Uprzedzając pytania, Sassy Marshmallow z pełną świadomością kupowałam jako tester, informacja była zawarta w opisie aukcji. Cienie są świeże i ważne do 2015 r.

piątek, 22 lutego 2013

Wiosna z Pupą - Pupa Milano 50's Dream Collection

Cześć :)

Czy ja już wspominałam, że jestem Pupomaniaczką? Jeśli tak to się powtórzę, jeśli nie to uroczyście oświadczam, że kosmetyki marki Pupa Milano wielbię, kocham i najchętniej przygarnęłabym wszystkie :) Zawsze z niecierpliwością czekam na sezonowe kolekcji Pupy, szperam w sieci i wyszukuję zapowiedzi kolejnych nowości. Niestety, nie wszystkie produkty trafiają na nasz rynek. Na szczęście trafiła do nas wiosenna kolekcja - 50's Dream. Prawdą jest, że gdy zobaczyłam jej zapowiedzi byłam trochę rozczarowana. Ale nie byłabym sobą, gdybym nie wybrała się do pobliskiej drogerii i nie obejrzała jej na żywo. A w realu 50's Dream prezentuje się bardzo przyjemnie, głównie za sprawą uroczych pastelowych kartoników oraz perłoworóżowych opakowań kosmetyków. Skusiłam się póki co na dwie rzeczy, ale nie wykluczam, że być może coś jeszcze trafi w moje ręce :)


W pierwszej kolejności przygarnęłam rozświetlający róz Color Touch Highlighter nr 001 (a jakże!) oraz wypiekany cień do powiek Luminys Silk nr 501. Kartoniki są urocze, te kolory od razu skradły moje serce, a jeszcze bardziej skradły je opakowania, w szczególności to od różu, gdzie wieczko wygląda jak powyginane, powgniatane, zupełnie jakby falowało :)

na zdjęciu opakowania wydają się srebrne, w rzeczywistości są perłoworóżowe

Róż składa się z dwóch cukierkowych odcieni różu oraz bardzo jasnego, rozświetlającego beżu (który na zdjęciach wyszedł jak róż). Razem tworzą delikatną, satynową powłokę koloru. Róż nie zawiera drobinek, ma satynowe wykończenie. Jest twardawy, ale dobrze nabiera się na pędzel i rozciera. Daje efekt zdrowego, radosnego, bardzo dziewczęcego rumieńca, ładnie ożywia cerę.




Cień Luminys Silk nr 501 to bardzo złocista brzoskwinia. Kolor bardzo mi się spodobał, z jednej strony jest lekko różowy, z drugiej ma złocisto pomarańczowy połysk. Takiego odcienia nie mam w swojej kolekcji, dlatego nie miałam wyrzutów sumienia przytulając go mocno do serduszka :P Jest dość miękki i dobrze napigmentowany, można nim uzyskać zarówno delikatną lśniącą poświatę koloru jak i mocny wyrazisty makijaż o wysokim połysku. Pamiętam, że cienie Pupy były jak do tej pory pierwszymi i jedynymi, które bardzo długo utrzymywały się na powiece i to w czasach kiedy nie wiedziałam, że istnieje coś takiego jak baza pod makijaż i to pozostało bez zmian. Na bazie cień jest po prostu nie do zdarcia.


niestety na zdjęciu zniknął gdzieś odcień brzoskwini :(

Co myślicie o tej kolekcji?Podoba się Wam, czy to nie Wasze klimaty?
Pupa... znacie, lubicie, używacie, czy omijacie szerokim łukiem?

Trzymajcie się!