Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Oriflame. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Oriflame. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 25 listopada 2013

Świeżo Malowane Poniedziałki - Oriflame - Power Shine Palladium - Reflecting Silver

Hej!

Stało się, już za miesiąc Święta! A ja mam coraz większą ochotę na błyszczące, migoczące mani. Dzisiaj pokaże Wam kolejny lakier z holograficznej kolekcji od Oriflame - Power Shine Palladium w kol. Reflecting Silver. Tym razem sięgnęłam po gołębią, srebrzystą szarość, przechodzącą czasami w subtelny, delikatny fiolet. Efekt holo, podobnie jak w śliwkowym bracie, jest bardzo delikatny, ale nadaje emalii wielowymiarowości, lakier nie jest płaski i przyciąga wzrok.


Użytkowo również jest bardzo dobry, malowanie nim paznokci to czysta przyjemność. Lakier nie zalewa skórek, nie smuży, nie bąbelkuje, dwie cienkie warstwy pokrywają paznokcie równą taflą koloru, szybko wysycha na ładny połysk. Zmywa się rewelacyjnie.

Na zdjęciach: 1 warstwa NailTek Faoundation II, 2 warstwy Oriflame Power Shine Palladium - Reflecting Silver, 1 warstwa Sally Hansen Insta-Dry





I jak Wam się podoba? Wy też już czujecie nadchodzące Święta?

poniedziałek, 28 października 2013

Świeżo Malowane Poniedziałki - Oriflame - Power Shine Palladium - Festive Purple

Cześć!

Zanim przejdę do naszej dzisiejszej, lakierowej gwiazdy, mam ogłoszenie parafialne :) Otóż postanowiłam stworzyć zakładkę, pod którą będą się kryły wszystkie z posty z poniedziałkowego cyklu lakierowego, teraz za jednym kliknięciem, w jednym miejscu będziecie mogli oglądać moje pazurowe szaleństwa :)

To teraz czas na prezentację dzisiejszej gwiazdy. Panie i Panowie przedstawiam lakier Oriflame - Power Shine Palladium w kol. Festive Purple, czyli lakier z efektem holograficznym.


Festive Purple, to ciemna śliwka z bardzo delikatnym efektem holo, jednak migoczące drobinki nadają mu głębi i wielowymiarowości. Lakier świetnie się nakłada, nie zalewa skórek, nie smuży, nie bąbluje, dwie cienkie warstwy pokrywają paznokcie jednolitym kolorem. Lakier szybko wysycha na ładny połysk. Zmywa się wyśmienicie.

Na zdjęciach: 1 warstwa NailTek Foundation II, 2 warstwy Oriflame Power Shine Palladium w kol. Festive Purple, 1 warstwa Sally Hansen Insta-Dry.




Jak Wam się podoba?

piątek, 17 maja 2013

O stopy zadbać czas!

Niby nic nowego, to wręcz oczywistość, że o stopy trzeba dbać i to zawsze, ale skoro nadszedł czas noszenia sandałków i odsłaniania naszych stóp w mniejszym lub większym stopniu, trzeba zadbać o nie jeszcze bardziej.

Niestety moje stópki nie są wdzięcznym materiałem do pielęgnacji, moim problemem  jest przede wszystkim sucha i czasami pękająca skóra na piętach. Nic to, że w pięty wsmarowuję najróżniejsze kremy, że ścieram niepotrzebny naskórek i staram się jak mogę, ale skóra jest przesuszona. Niestety ma to związek z moim stanem zdrowia i problem ten będzie mi już towarzyszył zawsze. Ale Ewcia nie w ciemię bita kobieta jest i metodą prób i błędów wypracowałam sobie sposób dbania o stopy, szczególnie wiosną i latem (zimą moje zabiegi stają się rzadsze), który przynosi zadowalające efekty. Dzięki temu przywdziałam dzisiaj po raz pierwszy w tym roku i po raz pierwszy od wielu, wielu miesięcy sandałki, a moje stopy znów poczuły się wolne. Jaka to radość zrzucić już nie tylko ciężkie zimowe buty, ale nawet baletki! Cieszyłam się jak małe dziecko :D Swoją drogą, widać niewiele mi do szczęścia potrzeba :)

Aby moje stopy nie przypominały stóp hobbita (w końcu nie mieszkam w Śródziemiu, chociaż czasem żałuję) przede wszystkim staram się systematycznie urządzać moim stopom relaksującą kąpiel, do której używam różnej maści soli do kąpieli oraz olejków przeznaczonych do pielęgnacji stóp, kiedy nie mam olejku wystarczy sama sól. Po takiej 15 minutowej kąpieli delikatnie ścieram naskórek oraz ręcznikiem usuwam skórki przy paznokciach, potem robię peeling, a na samym końcu wcieram balsam do stóp, zakładam skarpetki i pomykam po mieszkaniu. Do codziennych rytuałów należy ścieranie pięt ręcznikiem po każdej kąpieli oraz wcieranie chłodzącego balsamu do stóp tuż przed snem. Niby niewiele, ale pozwala to na utrzymanie stóp w nienagannym stanie.

Na dodatek do tych wszystkich zabiegów używam kosmetyków ogólnodostępnych i tanich. Moimi faworytami w tej dziedzinie pielęgnacji jest od wielu lat Avon i Orriflame. Można tym firmom zarzucić wiele, ale ich kosmetyki do pielęgnacji stóp niezmiennie trzymają wysoki poziom. Dodatkowo co roku mają kilka zapachowych edycji limitowanych, a wg mnie najlepsza była zeszłoroczna avonowska letnia kolekcja o zapachy Mojito, w tym roku Avon zaserwował nam sorbet z papai :)


Peeling Avon Foot Works Exfoliating Scrub, ma przyjemną, lekko żelową formułę z mnóstwem średniej wielkości drobinek, są na tyle delikatne, że nie podrażniają delikatnej skóry stóp, i na tyle ostre, że ładnie usuwają z niej zbędny naskórek, pozostawiając ją jedwabiście gładką (naprawdę) i miękką.



Chłodzący balsam Avon Foot Works Cooling Lotion, to mój ulubiony produkt, ma lekką, żelową konsystencję, świetnie się wchłania, nie pozostawia na skórze nieprzyjemnego lepiącego filmu, za to fenomenalnie chłodzi, przynosi stopom ulgę i ukojenie. Jak już wspomniałam używam go na noc i świetnie niweluje uczucie zmęczonych stóp. Dodatkowo fajnie wygładza skórę, rano stopy są tak przyjemnie gładkie :D



Chłodzący spray Avon Foot Works Cooling Spray to produkt, bez którego nie wyobrażam sobie lata, zawsze mam go w torebce, albo zostawiam sobie buteleczkę w pracy i kiedy czuję, że moje stopy za chwilę zapłoną żywym ogniem, lub czuję, że są opuchnięte aplikuję im kilka psiknięć tego ożywczego preparatu i naprawdę czuję ulgę, co prawda opuchnięcia nie znikają, ale zdecydowanie zmniejsza się uczucie ciężkich i palących stóp.


W ofercie Foot Works jest wiele ciekawych produktów, np. lawendowa maseczka do stóp czy zmiękczający krem do pięt z masłem shea (poluję na niego :D), które często są w atrakcyjnych ofertach cenowych, np. cały zestaw, który Wam przedstawiłam kosztował 16 zł, co prawda musiałam dokonać dowolnego zakupu z katalogu (potrzebowałam kredkę Super SHOCK), ale żal było nie skorzystać.

Oczywiście sama pielęgnacja to nie wszystko. Dbam również o świeżość moich stóp. O ile wszelkiego rodzaju dezodoranty do stóp w formie sprayu zupełnie na mnie nie działają, a wręcz mam wrażenie, że jeszcze tylko wzmagają potliwość, o tyle znalazłam świetny produkt w kremie - Orriflame Foot Care Antiperspirant Foot Cream. Jest bardzo delikatny, ma lekką konsystencję, która bardzo szybko się wchłania i nie pozostawia filmu na skórze, pachnie miętą, ale zapach jest wręcz niewyczuwalny. Działa naprawdę świetnie, stopy przez cały dzień pozostają suche, po porażkach z dezodorantami myślałam, że jest to niemożliwe, ale jednak jest. Cena regularna za 50 m to 16 zł za 150 ml 33 zł, krem jest bardzo wydajny i warto zainwestować w większe opakowanie. Krem często gęsto jest na promocji i możemy go dostać odpowiednio w cenie ok 10 zł lub 15 zł.



A Wy jak dbacie o swoje stopy? Macie jakieś swoje rytuały, ulubione kosmetyki?