Witam Was ciepło w Lany Poniedziałek :) Póki co jestem suchutka i raczej to się nie zmieni do końca dnia, ale miłośnikom tradycji życzę solidnego lania :)
Dzisiaj, zgodnie z obietnicą, mam dla Was kolejny gradient, tym razem trzykolorowy wykonany lakierami IsaDory - limonkową zielenią nr 729 o nazwie Marzipan, miętą idealną, czyli nr 712 Ocean Drive, oraz cudownym błękitem nr 711 Miami Blue. Całość przykryłam bezbarwnym lakierem z delikatnymi, srebrnymi drobinkami - Bell French Manicure z numerem 010. To mój drugi gradient i jestem z niego bardzo zadowolona :)
Zostawiam Was ze zdjęciami:
(1 warstwa Sally Hansen Nail Rehab X, 1 warstwa IsaDora nr 729 Marzipan, gradient wykonany metodą gąbeczkową, 1 warstwa Bell French Manicure nr 010, 1 warstwa Sally Hansen Insta-Dry, z którym muszę się rozstać bo zgęstniał i niestety bąbluje, co widać na zdjęciach)
I jak Wam się podoba?
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą IsaDora. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą IsaDora. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 21 kwietnia 2014
poniedziałek, 14 kwietnia 2014
Świeżo Malowane Poniedziałki - Gradient po raz pierwszy (Essie Go Ginza + IsaDora nr 712 Ocean Drive + Inglot nr 207 )
Kochani,
nadeszła wiekopomna chwila :) W końcu, po wielu próbach udało mi się wyczarować na paznokciach różowo - miętowy gradient! Jestem z siebie niezmiernie dumna :) Do jego stworzenia wykorzystałam dwa lakiery, które już miały już swoje 5 minut na blogu: Essie Go Ginza i IsaDora nr 712 Ocean Drive. Dodatkowo okrasiłam je złotym brokatem nr 207 od Inglota, pomyślałam, a co mi tam, niech się błyszczy, niech będzie na bogato! Jak szaleć to szaleć :)
Gradient wykonałam metodą gąbeczkową, wykorzystując trójkątne gąbki do makijażu, wg mnie mają gładszą fakturę, dzięki czemu do wyrównania powierzchni lakieru wystarczy tylko jedna warstwa topu.
Całość prezentuje się tak:
W roli modelki wystąpiła moja Mama, a za tydzień pokażę Wam gradient jaki zmalowałam na własnych paznokciach :)
Uważam, że jak na debiut spisałam się całkiem nieźle. A jak Wam się podoba?
nadeszła wiekopomna chwila :) W końcu, po wielu próbach udało mi się wyczarować na paznokciach różowo - miętowy gradient! Jestem z siebie niezmiernie dumna :) Do jego stworzenia wykorzystałam dwa lakiery, które już miały już swoje 5 minut na blogu: Essie Go Ginza i IsaDora nr 712 Ocean Drive. Dodatkowo okrasiłam je złotym brokatem nr 207 od Inglota, pomyślałam, a co mi tam, niech się błyszczy, niech będzie na bogato! Jak szaleć to szaleć :)
Gradient wykonałam metodą gąbeczkową, wykorzystując trójkątne gąbki do makijażu, wg mnie mają gładszą fakturę, dzięki czemu do wyrównania powierzchni lakieru wystarczy tylko jedna warstwa topu.
Całość prezentuje się tak:
W roli modelki wystąpiła moja Mama, a za tydzień pokażę Wam gradient jaki zmalowałam na własnych paznokciach :)
Uważam, że jak na debiut spisałam się całkiem nieźle. A jak Wam się podoba?
poniedziałek, 23 września 2013
Świeżo Malowane Poniedziałki - IsaDora 641 Femme Fatale
Stało się, od dzisiaj oficjalnie mamy jesień, chociaż nieoficjalnie przyszła ona do nas już dawno. Ale nie ma się co smucić, nowa pora roku to nowy sezon w makijażu, okazja to testowania nowych odcieni kosmetyków w tym oczywiście lakierów do paznokci. Ja mam dla Was dzisiaj lakier z zeszłorocznej, jesiennej kolekcji IsaDory (kolekcja nosiła nazwę Paradox) - Femme Fatale i z tego co wiem, wciąż można go znaleźć na drogeryjnych półkach.
Femme Fatale to głęboka, bordowa czerwień o kremowym, błyszczącym wykończeniu. Kolor jest klasyczny, elegancki, bardzo jesienny. Żeby nie było smutno i zbyt klasycznie dodałam złote ćwieki od Misslyn (dostępne również w srebrnej wersji) w formie akcentu na palcach serdecznych.
Na zdjęciach: 1 warstwa NailTek Foundation II, 1 warstwa IsaDora 640 Femme Fatale, 1 warstwa Sally Hansen Insta-Dry, ćwieki Misslyn
Jak Wan się podoba?
Femme Fatale to głęboka, bordowa czerwień o kremowym, błyszczącym wykończeniu. Kolor jest klasyczny, elegancki, bardzo jesienny. Żeby nie było smutno i zbyt klasycznie dodałam złote ćwieki od Misslyn (dostępne również w srebrnej wersji) w formie akcentu na palcach serdecznych.
Na zdjęciach: 1 warstwa NailTek Foundation II, 1 warstwa IsaDora 640 Femme Fatale, 1 warstwa Sally Hansen Insta-Dry, ćwieki Misslyn
Jak Wan się podoba?
środa, 21 sierpnia 2013
Jesienne inspiracje: IsaDora Color Chock - kolekcja makijażu na jesień 2013
Cześć!
Patrząc dzisiaj za okno zastanawiam się czy to jeszcze lato czy już jesień? Czuję się jak w głębokim listopadzie :( Ale nie ma tego złego... Zbliża się jesień więc już za chwilę, już za momencik na drogeryjnych półkach pojawią się nowe kolekcje makijażu. Ja mam dla Was dzisiaj jesienną propozycję IsaDory, czyli kolekcję Color Chock, w której skład wchodzą:
źródło grafik: www.google.pl/images
Patrząc dzisiaj za okno zastanawiam się czy to jeszcze lato czy już jesień? Czuję się jak w głębokim listopadzie :( Ale nie ma tego złego... Zbliża się jesień więc już za chwilę, już za momencik na drogeryjnych półkach pojawią się nowe kolekcje makijażu. Ja mam dla Was dzisiaj jesienną propozycję IsaDory, czyli kolekcję Color Chock, w której skład wchodzą:
- 3 nowe odcienie lakierów do paznokci
od lewej: Little Sparrow, Purple Regin, Loden Green
- paleta 5 cieni do powiek
Highlands
- 4 linery w żelu
od lewej: Black, Midnight Navy, Dark Browna, Aubergine
- 2 nowe odcienie cieni w kremie:
od góry: Khaki, Gun Metal
- nowe odcienie szminki i błyszczyka Multi Vitamin Gloss
od lewej: błyszczyk w kol. Rasin, szminka w kol. Deco Rose
- nowość: 5 błyszczących stainów do ust
od góry: Chick Coral, Diva Pink, Cabaret Red, Vintage Wine, Foxy Fuchsia
- 2 nowe odcienie konturówek do ust
Fuchsia
Zinfandel
źródło grafik: www.google.pl/images
Wg mnie kolekcja jest bardzo przyjemna. W oko wpadł mi lakier Purple Regin oraz bardzo podobają mi się stainy do ust, kolory Chick Coral, Cabaret Red i Vintage Wine wyglądają obłędnie, wszystkich trzech raczej nie kupię, ale podejrzewam, że na jeden się skuszę :)
A Wam co podoba się najbardziej?
A Wam co podoba się najbardziej?
poniedziałek, 10 czerwca 2013
Świeżo Malowane Poniedziałki - IsaDora nr 712 - Ocean Drive + Zoya Pixie Dust Summer Edition - Stevie
Cześć!
Chwilę mnie nie było, ale powracam z cotygodniową prezentacją moich lakierowych kombinacji :D Żeby wynagrodzić Wam mały zastój na blogu przychodzę dzisiaj do Was z moją ukochaną miętą nad miętami, czyli lakierem IsaDory, opatrzonym numerkiem 712 i wdzięcznie nazwanym Ocean Drive. Do miętusa dobrałam nowość od Zoyi czyli letnią edycję piaskowej kolekcji Pixie Dust we wrzosowym kolorze o nazwie Stevie. Postanowiłam tym razem skontrastować nie tylko kolory, ale również wykończenia, zestawiłam błyszczący krem z matowym roziskrzonym piaskiem :D
Ocean Drive to piękna, intensywna, morska mięta, ma w sobie dużo niebieskich tonów, w sumie bliżej jej do turkusu, ale i tak jest to mój ulubiony miętowy odcień, bardzo letni, na wiosnę wybieram jednak te bardziej rozbielone miętusy. Konsystencja lakieru jest dość rzadka, jednak nie rozlewa się po płytce, w ryzach trzyma go charakterystyczny, szeroki pędzelek, który jest świetny, wystarczą dwa ruchy na pokrycie płytki kolorem, ale przy mojej małej płytce trochę trudno operuje się nim przy skórkach. Lakier kryje już po jednej warstwie, wysycha szybko na lekki półmat.
Stevie od Zoyi to lakier, w którym zakochałam się od pierwszego zdjęcia promocyjnego w internecie :) To delikatny wrzos z mnóstwem srebrnych drobinek. Ma średnią konsystencję, nakłada się bardzo dobrze, dzięki bardzo zgrabnemu i elastycznemu pędzelkowi. Od swoich sióstr z podstawowej kolekcji Pixie Dust różni się tym, że dużo szybciej wysycha i ma bardziej widoczną strukturę.
A tak lakiery prezentują się w duecie na paznokciach:
Lubicie takie zestawienia na paznokciach? Jaki jest wasz ulubiony duet?
Pozdrawiam ciepło,
E.
Chwilę mnie nie było, ale powracam z cotygodniową prezentacją moich lakierowych kombinacji :D Żeby wynagrodzić Wam mały zastój na blogu przychodzę dzisiaj do Was z moją ukochaną miętą nad miętami, czyli lakierem IsaDory, opatrzonym numerkiem 712 i wdzięcznie nazwanym Ocean Drive. Do miętusa dobrałam nowość od Zoyi czyli letnią edycję piaskowej kolekcji Pixie Dust we wrzosowym kolorze o nazwie Stevie. Postanowiłam tym razem skontrastować nie tylko kolory, ale również wykończenia, zestawiłam błyszczący krem z matowym roziskrzonym piaskiem :D
Ocean Drive to piękna, intensywna, morska mięta, ma w sobie dużo niebieskich tonów, w sumie bliżej jej do turkusu, ale i tak jest to mój ulubiony miętowy odcień, bardzo letni, na wiosnę wybieram jednak te bardziej rozbielone miętusy. Konsystencja lakieru jest dość rzadka, jednak nie rozlewa się po płytce, w ryzach trzyma go charakterystyczny, szeroki pędzelek, który jest świetny, wystarczą dwa ruchy na pokrycie płytki kolorem, ale przy mojej małej płytce trochę trudno operuje się nim przy skórkach. Lakier kryje już po jednej warstwie, wysycha szybko na lekki półmat.
Stevie od Zoyi to lakier, w którym zakochałam się od pierwszego zdjęcia promocyjnego w internecie :) To delikatny wrzos z mnóstwem srebrnych drobinek. Ma średnią konsystencję, nakłada się bardzo dobrze, dzięki bardzo zgrabnemu i elastycznemu pędzelkowi. Od swoich sióstr z podstawowej kolekcji Pixie Dust różni się tym, że dużo szybciej wysycha i ma bardziej widoczną strukturę.
A tak lakiery prezentują się w duecie na paznokciach:
Lubicie takie zestawienia na paznokciach? Jaki jest wasz ulubiony duet?
Pozdrawiam ciepło,
E.
niedziela, 3 marca 2013
Lutowe nowości, czyli co nowego mam w kuferku
Cześć!
Nadszedł czas podsumowania lutowych zakupów. Gdy powyjmowałam te wszystkie pudełka i buteleczki to aż się za głowę złapałam, ponieważ sporo się tego nazbierało, a w porównaniu z zakupami ze stycznia, to nawet bardzo dużo. Przede wszystkim dlatego, że w drogeriach pojawiły się już wiosenne nowości, które wołały do mnie "weź mnie, weź", a na takie rozpaczliwe prośby nie jestem w żadnym stopniu odporna :)
Przybyło mi trochę kolorówki: cienie i róż ArtDeco z kolekcji Butterflay Dreams (KLIK), cień oraz róż Pupy z kolekcji 50's Dream (KLIK) oraz nowość od L'Oreal - Shine Caresse kol. 101 Lolita.
Nie omieszkałam uzupełnić też o kilka sztuk kolekcji lakierów do paznokci. Prym w tym miesiącu wiodła marka OPI za sprawą swojej najnowszej i wg mnie jednej z najlepszych kolekcji - Euro Centrale, z jej szeregów trafił do mnie zestaw miniatur, oraz brokatowa Polka.com, którą najchętniej nosiłaby bez przerwy. Jest to najpiękniejszy brokat jaki posiadam. Oprócz OPI przygarnęłam dwa lakiery Bourjois So Laque! Ultra Shine nr 49 i 63 (KLIK) oraz IsaDora Wonder Nail nr 711 (KLIK).
Jeśli chodzi o pielęgnację, to wybór padł na Pat & Rub i Rewitalizujący Balsam do rąk z żurawiną i cytryną. Skusiłam się na ten produkt po tym jak w Sephorze otrzymałam jego próbkę. Zakochałam się w tym balsamie i mimo tego, że z kosmetykami Put & Rub bardzo długo było mi nie po drodze, tak teraz wiem, że to się zmieni na 100%. Już myślę o następnych zakupach, tylko jeszcze nie wybrałam nic konkretnego :D Może coś polecacie?
A co nowego u Was przyniósł luty?
Nadszedł czas podsumowania lutowych zakupów. Gdy powyjmowałam te wszystkie pudełka i buteleczki to aż się za głowę złapałam, ponieważ sporo się tego nazbierało, a w porównaniu z zakupami ze stycznia, to nawet bardzo dużo. Przede wszystkim dlatego, że w drogeriach pojawiły się już wiosenne nowości, które wołały do mnie "weź mnie, weź", a na takie rozpaczliwe prośby nie jestem w żadnym stopniu odporna :)
Przybyło mi trochę kolorówki: cienie i róż ArtDeco z kolekcji Butterflay Dreams (KLIK), cień oraz róż Pupy z kolekcji 50's Dream (KLIK) oraz nowość od L'Oreal - Shine Caresse kol. 101 Lolita.
Nie omieszkałam uzupełnić też o kilka sztuk kolekcji lakierów do paznokci. Prym w tym miesiącu wiodła marka OPI za sprawą swojej najnowszej i wg mnie jednej z najlepszych kolekcji - Euro Centrale, z jej szeregów trafił do mnie zestaw miniatur, oraz brokatowa Polka.com, którą najchętniej nosiłaby bez przerwy. Jest to najpiękniejszy brokat jaki posiadam. Oprócz OPI przygarnęłam dwa lakiery Bourjois So Laque! Ultra Shine nr 49 i 63 (KLIK) oraz IsaDora Wonder Nail nr 711 (KLIK).
Jeśli chodzi o pielęgnację, to wybór padł na Pat & Rub i Rewitalizujący Balsam do rąk z żurawiną i cytryną. Skusiłam się na ten produkt po tym jak w Sephorze otrzymałam jego próbkę. Zakochałam się w tym balsamie i mimo tego, że z kosmetykami Put & Rub bardzo długo było mi nie po drodze, tak teraz wiem, że to się zmieni na 100%. Już myślę o następnych zakupach, tylko jeszcze nie wybrałam nic konkretnego :D Może coś polecacie?
A co nowego u Was przyniósł luty?
poniedziałek, 25 lutego 2013
Świeżo malowane poniedziałki - IsaDora Wonder Nail nr 711 Miami Blue
Hej!
Błękit! To kolor, który chodzi za mną od tygodni, kusi mnie i nęci, przywodzi na myśl wiosnę, przynosi ze sobą radosny powiew lata. Tak, to jest to czego szukałam, błękit idealny. Drogie Panie (a może i Panwie jednak też?) przedstawiam lakier do paznokci IsaDora Wonder Nail nr 711 o wdzięcznej nazwie Miami Blue :)
Jestem ogromną fanką lakierów IsaDory. Lubię je przede wszystkim za szeroki pędzelek i za to, że jedna warstwa pokrywa paznokcie jednolitą warstwą koloru. Schną bardzo szybko i nie bąbelkują. Miami Blue okazał się nieco trudny do okiełznania, ponieważ po raz pierwszy trafił mi się egzemplarz z kiepsko przyciętym pędzelkiem (mam kilkanaście buteleczek i każda ma wzorowy pędzel, ale cóż, zawsze musi być ten pierwszy raz :P) i efekty niestety widać przy skórkach :(
Lubicie takie odcienie błękitu?
Błękit! To kolor, który chodzi za mną od tygodni, kusi mnie i nęci, przywodzi na myśl wiosnę, przynosi ze sobą radosny powiew lata. Tak, to jest to czego szukałam, błękit idealny. Drogie Panie (a może i Panwie jednak też?) przedstawiam lakier do paznokci IsaDora Wonder Nail nr 711 o wdzięcznej nazwie Miami Blue :)
Jestem ogromną fanką lakierów IsaDory. Lubię je przede wszystkim za szeroki pędzelek i za to, że jedna warstwa pokrywa paznokcie jednolitą warstwą koloru. Schną bardzo szybko i nie bąbelkują. Miami Blue okazał się nieco trudny do okiełznania, ponieważ po raz pierwszy trafił mi się egzemplarz z kiepsko przyciętym pędzelkiem (mam kilkanaście buteleczek i każda ma wzorowy pędzel, ale cóż, zawsze musi być ten pierwszy raz :P) i efekty niestety widać przy skórkach :(
Miami Blue to rozbielony, "farbkowy" błękit. Ma kremowe wykończenie o średnim połysku, dla uzyskania szklistej tafli konieczne będzie użycie topu.
Ponieważ nie nałożyłam lakieru idealnie, zamiast topu nałożyłam OPI Polka.com. Całość wygląda tak:
środa, 13 lutego 2013
Różowa kolekcja
Hej!
Tyle razy już pisałam, że jestem świeżo upieczoną miłośniczką różu, że uznałam, że czas najwyższy przedstawić Wam moją różową kolekcję. Wiecie jakie było moje największe zaskoczenie w trakcie przygotowywania tej notki? Że wcale nie mam tego tak dużo jak myślałam :) Czyli jest pretekst do nabycia kolejnych pudełeczek, słoiczków i buteleczek z różowymi mazidłami :)
Całość mojej kolekcji prezentuje się następująco:
Tyle razy już pisałam, że jestem świeżo upieczoną miłośniczką różu, że uznałam, że czas najwyższy przedstawić Wam moją różową kolekcję. Wiecie jakie było moje największe zaskoczenie w trakcie przygotowywania tej notki? Że wcale nie mam tego tak dużo jak myślałam :) Czyli jest pretekst do nabycia kolejnych pudełeczek, słoiczków i buteleczek z różowymi mazidłami :)
Całość mojej kolekcji prezentuje się następująco:
Mam wśród nich swoich dwóch ulubieńców, ale tak naprawdę z każdego korzystam regularnie. Preferuję zgaszone, przydymione odcienie, ale zdarza się, że szaleję z kolorem i do tego służą mi dwa, świetne róże z limitowanych edycji Essence - Miami Roller Girl i Breaking Dawn cz. 2, którą jeszcze można gdzieniegdzie spotkać.
Essence Miami Roller Girl nr 01 Dates on Skates to połączenie 3 intensywnych, żywych kolorów - fuksji, koralu i pomarańczy. Ryzykowne? Na pierwszy rzut oka tak, ale po zmieszaniu wszystkich odcieni otrzymujemy mocną brzoskwinię, która po roztarciu na policzku staje się subtelniejsza i dodaje makijażowi świeżości. Róż ma matowe wykończenie, jest miękki, łatwo nabiera się na pędzel, nie pyli, dobrze się rozciera, można stopniować efekt od delikatnego podkreślenia policzków po mocne ich zaakcentowanie.
Essence The Twilight Saga Breakin Dawn part 2 nr 01 Renesmee Red to kolejny róż, który na pierwszy rzut oka wygląda na trudny do oswojenia, jednak w rzeczywistości jest rewelacyjny w użytkowaniu. Ok, jest trudniejszy do opanowania niż Miami..., ale za to jest idealny do wyczarowania rumieńców Królewny Śnieżki. W sam raz na zimę. Musiałam z nim trochę popracować, udało mi się nawet zrobić nim sobie kuku, ale w sumie bardzo się lubimy :) Podobnie jak Miami... ma matowe wykończenie, jest miękki, nie pyli, dobrze nabiera się na pędzel i rozciera. Jednak trzeba z nim uważać, jest dobrze napigmentowany i zamiast fajnego rumieńca możemy mieć na buzi dwa czerwone placki, które raczej nie dodadzą nam uroku ;)
Po mocnych kolorach czas na te bardziej stonowane :)
Zacznę od Kryolan dla Glossybox kol. Glossy Rosewood, który znalazłam w styczniowym Glossyboxie. Jestem z niego bardzo zadowolona, kolor jest wg mnie bardzo uniwersalny, to jasny, przybrudzony, chłodny róż. Ładnie akcentuje policzki, jest bardzo miękki, niestety ma tendencje do pylenia i trochę za dużo nabiera się go na pędzel, ale ładnie się rozciera i daje efekt świeżej cery. Idealny do szybkiego makijażu.
Czas na nowość od Misslyn - Boho Wave Blush z najnowszej wiosennej kolekcji Bohemian Spirit, o której bliżej pisałam tutaj. Róż składa się z 2 ciepłych, świetlistych kolorów - delikatnego różu i beżu oraz zgaszonego chłodnego, fioletu. W przeciwieństwie do poprzedników ma świetliste wykończenie, daje ładne, subtelne rozświetlenie. Jest miękki, trochę pyli, dobrze nakłada się na pędzel i dobrze się rozciera. O ile wcześniej opisane róże były raczej suche, tak ten ma lekko tłustą formułę, jednak nie zauważyłam, żeby pojawiały się po nim jakieś niespodzianki. Dodatkowo róż jest wytłoczony w fale, które przywodzą mi na myśl zmarszczony piasek na plaży. Wygląda to bardzo ładnie i dodatkowo cieszy oko :)
Kolej na cacuszko z mojej ukochanej marki Pupa - róż China Doll Blush nr 01. Oczarowało mnie przede wszystkim tłoczenie różu - gejsza z parasolką, która jest rozświetlaczem. Cudeńko, od którego nie mogłam oderwać oczu i które musiało, po prostu musiało, znaleźć się w mojej kosmetyczce. Poza tłoczeniem róż ma także piękny, kwiatowy zapach, ale nie jest on drażniący i po nałożeniu na policzki jest niewyczuwalny. Pomimo, że w puzderku róż wydaje się dość mocny, w rzeczywistości jest bardzo delikatny, a w połączeniu z rozświetlaczem daje delikatną mgiełkę koloru. Ma również w sobie drobinki, które są widoczne, jednak nie zauważyłam efektu bombki choinkowej, aplikuję go oszczędnie. Z resztą inaczej się nie da, ponieważ jest trochę twardy i nie da się go dużo nabrać na pędzel, co w tym przypadku jest zaletą.
I na koniec jedyny róż w kremie w mojej kolekcji i jednocześnie mój ulubieniec, IsaDora Glow Stick Blusher - nr 10 Rose Bud. Bardzo go lubię, przede wszystkim za prostotę w użytkowaniu, robię dwie kreski na policzkach, delikatnie je rozcieram palcem i już, makijaż gotowy. Rose Bud to jasny róż z delikatnymi różowymi i złotymi drobinkami, które na skórze są niewidoczne. Aplikacja jest banalnie prosta, lekko tłusta formuła jeszcze nie zrobiła mi krzywdy, nie mam żadnych niespodzianek, skóra na policzkach jest gładka i miękka. A efekt tafli jest niesamowity :)
Moim drugim ulubieńcem jest róż ArtDeco Glam Deluxe Blusher, o którym pisałam już w grudniu (KLIK). Mam też miniaturę różu Benefit Dandelion w zestawie Feelin' Dandy, o którym z kolei pisałam tutaj.
Mimo, że róży w kolekcji trochę już mam, to wciąż chcę poznawać nowe, eksperymentuję z kolorami, konsystencjami. I myślę sobie, że w tym miejscu mogę się Wam przyznać do tego, że szczerze pożądam dwóch benefitowych róży - Balla Bamby i nowego cuda w sztyfcie Fine One One i już odkładam na nie pieniążki :)
Celowo nie pisałam o trwałości prezentowanych róży ponieważ wg mnie jest to sprawa indywidualna. Ja np. często dotykam buzi i wiadomo, produkty szybciej się ścierają, co na mnie trwa 4h na kimś innym będzie się trzymało 8h albo tylko 2h.
Używałyście któryś z przedstawionych dzisiaj kosmetyków? Z ogromną przyjemnością poczytam o Waszych różowych ulubieńcach.
Pozdrawiam serdecznie!
Subskrybuj:
Posty (Atom)








