Cześć!
Nadszedł poniedziałek (niestety nie tak wiosenny jak weekend), a ja mam dla Was dwa bardzo wiosenne lakiery: Models Own z kolekcji HyperGel w kol. Lilac Sheen oraz piasek Golden Rose Holiday nr 69.
Models Own Lilac Sheen pochodzi z najnowszej kolekcji HyperGel, dzięki której na paznokciach uzyskamy efekt żelowych paznokci bez konieczności użycia lampy UV. Lilac Sheen to chłodna lawenda o kremowym wykończeniu i szklistym połysku. Aby uzyskać piękny efekt trzeba lakierowi poświęcić chwilę ponieważ jego konsystencja jest dosyć gęsta, przy nakładaniu trzeba uważać aby zrobić to dokładnie, ponieważ po wyschnięciu widać wszelkie niedoskonałości. Wprawnej ręce wystarczy jedna grubsza warstwa aby pokryć paznokcie jednolitą warstwę koloru, ja nałożyłam dwie cienkie i też wyszło ładnie, lakier naprawdę błyszczy się jak najprawdziwsza hybryda :) Lakier wytrzymał na moich paznokciach 5 dni. Całą kolekcję dostaniecie na www.maani.pl
Chciałam pobawić się wykończeniami i dla kontrastu na palce serdeczne nałożyłam piasek od Golden Rose z kolekcji Holiday - nr 69. Jest to ciepły fiolet z mnóstwem srebrnych drobinek i lekko perłowym połyskiem, który w zestawieniu z lawendą Models Own wygląda jak ... róż :) Lakier nakłada się bezproblemowo, aby pokryć paznokcie jednolitym kolorem potrzebne są dwie warstwy. Jak na piasek przystało lakier okazał się trwały, dotrzymał kroku Models Own i wytrzymał na dłoniach 5 dni :)
A tak duet prezentuje się na paznokciach:
na zdjęciach (w sztucznym świetle): 1 warstwa Sally Hansen Nail Rehab X, dwie warstwy Models Own HyperGel w kol Lilac Sheen, na palcach serdecznych 2 warstwy Golden Rose Holiday nr 69.
Jak Wam się podoba?
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lakiery piaskowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lakiery piaskowe. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 24 marca 2014
poniedziałek, 4 listopada 2013
Świeżo Malowane Poniedziałki - Golden Rose Holiday nr 68
Hej!
Za oknem jesień w pełni, nawet wiatr gdzieś rozwiał kolorowe liście z drzew i zamiast bogactwa barw, coraz częściej widzę wszechogarniającą szarość. Z eksplozją soczystych barw będzie trzeba poczekać do marca (wg kalendarza), ale od czego mam całą komodę lakierów do paznokci? Dzisiaj pokażę Wam prawdziwą różową landrynę :) Uwaga, poziom słodyczy będzie dzisiaj bardzo, bardzo wysoki!
Lakiery piaskowe nie znudzą mi się chyba nigdy, a w każdym razie na pewno nie w najbliższym czasie. Golden Rose Holiday nr 68 to obezwładniająco słodki, jasny róż z lekko perłowym połyskiem. Początkowo perła mnie zniechęciła, jednak efekt piasku fajnie ją niweluje, a sam połysk sprawia, że kolor wygląda jakby się świecił i iskrzył. Użytkowo lakier sprawuje się wzorowo, nakłada się równo, nie zalewa skórek, dwie warstwy pokrywają płytkę jednolitym kolorem, wysycha błyskawicznie, piaskowa struktura jest widoczna, ale gładka w dotyku, nie zahacza o ubrania. Zmywa się całkiem przyjemnie.
Na zdjęciach: 1 warstwa NailTek Foundation II, 2 warstwy GR Holiday nr 68.
I jak Wam się podoba taka piaskowa landrynka?
PS. Co myślicie o nowym nagłówku?
Za oknem jesień w pełni, nawet wiatr gdzieś rozwiał kolorowe liście z drzew i zamiast bogactwa barw, coraz częściej widzę wszechogarniającą szarość. Z eksplozją soczystych barw będzie trzeba poczekać do marca (wg kalendarza), ale od czego mam całą komodę lakierów do paznokci? Dzisiaj pokażę Wam prawdziwą różową landrynę :) Uwaga, poziom słodyczy będzie dzisiaj bardzo, bardzo wysoki!
Lakiery piaskowe nie znudzą mi się chyba nigdy, a w każdym razie na pewno nie w najbliższym czasie. Golden Rose Holiday nr 68 to obezwładniająco słodki, jasny róż z lekko perłowym połyskiem. Początkowo perła mnie zniechęciła, jednak efekt piasku fajnie ją niweluje, a sam połysk sprawia, że kolor wygląda jakby się świecił i iskrzył. Użytkowo lakier sprawuje się wzorowo, nakłada się równo, nie zalewa skórek, dwie warstwy pokrywają płytkę jednolitym kolorem, wysycha błyskawicznie, piaskowa struktura jest widoczna, ale gładka w dotyku, nie zahacza o ubrania. Zmywa się całkiem przyjemnie.
Na zdjęciach: 1 warstwa NailTek Foundation II, 2 warstwy GR Holiday nr 68.
I jak Wam się podoba taka piaskowa landrynka?
PS. Co myślicie o nowym nagłówku?
poniedziałek, 21 października 2013
Świeżo Malowane Poniedziałki - Golden Rose Holiday nr 54
Cześć!
Kto czytuje mnie mnie od jakiegoś czasu, ten wie, że jestem ogromną miłośniczką lakierów piaskowych, a w szczególności tych z Golden Rose. Tym razem jednak czuję rozczarowanie, głównie kolorem. Nr 54 w butelce wygląda jak ciemne srebro z nutą fioletu, kolor niejednoznaczny, czarujący. Niestety na paznokciach magia znika, pozostaje czyste, migoczące srebro. Dla jasności nie jest to kolor brzydki, jednak nie tego się spodziewałam i czuję ogromny zawód. Lakier nakłada się idealnie i szybko wysycha. Jednak jego zmywanie to prawdziwy koszmar, miałam do czynienia już z wieloma lakierami piaskowymi, mniej lub bardziej napakowanymi brokatem i każdy zmywał się wręcz wyśmienicie, ale nie ten gagatek, myślałam, że zedrę lakier razem z paznokciem. Tak prezentuje się na paznokciach:
Pomijając kwestię zmywania, jak Wam się podoba?
Kto czytuje mnie mnie od jakiegoś czasu, ten wie, że jestem ogromną miłośniczką lakierów piaskowych, a w szczególności tych z Golden Rose. Tym razem jednak czuję rozczarowanie, głównie kolorem. Nr 54 w butelce wygląda jak ciemne srebro z nutą fioletu, kolor niejednoznaczny, czarujący. Niestety na paznokciach magia znika, pozostaje czyste, migoczące srebro. Dla jasności nie jest to kolor brzydki, jednak nie tego się spodziewałam i czuję ogromny zawód. Lakier nakłada się idealnie i szybko wysycha. Jednak jego zmywanie to prawdziwy koszmar, miałam do czynienia już z wieloma lakierami piaskowymi, mniej lub bardziej napakowanymi brokatem i każdy zmywał się wręcz wyśmienicie, ale nie ten gagatek, myślałam, że zedrę lakier razem z paznokciem. Tak prezentuje się na paznokciach:
Pomijając kwestię zmywania, jak Wam się podoba?
poniedziałek, 30 września 2013
Świeżo Malowane Poniedziałki - Golden Rose Holiday nr 58
Cześć!
Co by nie mówić mamy jesień, czy nam się to podoba czy nie. Ale nie ma tego złego... Dzisiaj mam dla Was pewien piasek, który w mojej kolekcji jest już od dawna, ale czekałam z jego prezentacją, aż do momentu, kiedy za oknem zamiast słońca będzie już szaro, buro i niestety zimno. To typowo jesienny odcień, ale piękny i trudny do zdefiniowania. Baza jest ciemna, brązowo-śliwkowa, a zatopiono w niej masę połyskujących drobinek w kolorze złota, fioletu i zieleni. Całość jest bardzo migotliwa, błyszcząca, wielowymiarowa, po prostu zachwycająca. Na paznokciu wygląda jak zaschnięta lawa, bardzo kolorowa lawa :)
Od strony technicznej lakier jest bezproblemowy, nakłada się równomiernie, nie rozlewa się na skórki, w zasadzie jedna warstwa wystarczy na pokrycie paznokci jednolitym kolorem, ja dla lepszego efektu nałożyłam dwie.
Ja się zakochałam, a Wam jak się podoba?
Co by nie mówić mamy jesień, czy nam się to podoba czy nie. Ale nie ma tego złego... Dzisiaj mam dla Was pewien piasek, który w mojej kolekcji jest już od dawna, ale czekałam z jego prezentacją, aż do momentu, kiedy za oknem zamiast słońca będzie już szaro, buro i niestety zimno. To typowo jesienny odcień, ale piękny i trudny do zdefiniowania. Baza jest ciemna, brązowo-śliwkowa, a zatopiono w niej masę połyskujących drobinek w kolorze złota, fioletu i zieleni. Całość jest bardzo migotliwa, błyszcząca, wielowymiarowa, po prostu zachwycająca. Na paznokciu wygląda jak zaschnięta lawa, bardzo kolorowa lawa :)
Od strony technicznej lakier jest bezproblemowy, nakłada się równomiernie, nie rozlewa się na skórki, w zasadzie jedna warstwa wystarczy na pokrycie paznokci jednolitym kolorem, ja dla lepszego efektu nałożyłam dwie.
Ja się zakochałam, a Wam jak się podoba?
poniedziałek, 26 sierpnia 2013
Świeżo Malowane Poniedziałki: Misslyn Velvet Diamond nr 78
Dzisiaj, jak co tydzień post dla lakieromaniaczek i fanek piaskowego wykończenia. Kiedyś (klik) pokazywałam Wam już dwa lakiery z kolekcji Velvet Diamond od Misslyn, ale ten dzisiejszy to niezły gagatek :)
Aplikacja lakieru jest bardzo przyjemna, już jedna warstwa pokrywa paznokcie jednolitym kolorem. Wysycha błyskawicznie. Mimo, że ma w sobie dużo drobinek jego powierzchnia jest gładka, jakby welurowa, nie zaczepia o ubrania.
Chciałabym Wam opisać kolor, ale się nie da, ponieważ w zależności od światła kolor nabiera różnych odcieni. Kupowałam go jako metaliczną miętę a jak się zdziwiłam kiedy malowałam nim paznokcie. Raz jest właśnie miętą, za chwilę staje się stalowoszary, w sztucznym świetle jest lodowobłękitny, a w słońcu nabiera kolory turkusowego ze złotą poświatą. Mówię Wam czary! Na zdjęciach lakier ujawnił swoje stalowoszare oblicze:
Jak Wam się podoba piaskowy kameleon?
Aplikacja lakieru jest bardzo przyjemna, już jedna warstwa pokrywa paznokcie jednolitym kolorem. Wysycha błyskawicznie. Mimo, że ma w sobie dużo drobinek jego powierzchnia jest gładka, jakby welurowa, nie zaczepia o ubrania.
Chciałabym Wam opisać kolor, ale się nie da, ponieważ w zależności od światła kolor nabiera różnych odcieni. Kupowałam go jako metaliczną miętę a jak się zdziwiłam kiedy malowałam nim paznokcie. Raz jest właśnie miętą, za chwilę staje się stalowoszary, w sztucznym świetle jest lodowobłękitny, a w słońcu nabiera kolory turkusowego ze złotą poświatą. Mówię Wam czary! Na zdjęciach lakier ujawnił swoje stalowoszare oblicze:
Jak Wam się podoba piaskowy kameleon?
poniedziałek, 12 sierpnia 2013
Świeżo Malowane Poniedziałki - Golden Rose Holiday nr 70
Hej!
Dwa tygodnie temu pokazałam Wam moje lakierowe nabytki z ostatnich miesięcy, wiele z Was w komentarzach prosiło o pokazanie białego piasku z Golden Rose. Dzisiaj spełniam Wasze prośby i przedstawiam Wam białą błyskotkę z piaskowej rodziny GR.
O kolekcji Holiday z moich ust padło już wiele słów zachwytu, nie inaczej będzie tym razem :) Lakier nakłada się świetnie, wysycha w tempie ekspresowym, a na paznokciach prezentuje się fantastycznie. Jedyną jego wadą jest fakt, że jest dosyć szorstki i może zaczepiać o ubrania.
Golden Rose Holiday nr 70 to półtransparentna, mleczna baza z zatopionymi milionami małych, złocistych drobinek i nieco większymi płatkami opalizującymi na delikatne złoto, róż i zieleń. W słońcu mieni się wprost obłędnie. Na zdjęciach na paznokciach mam dwie warstwy lakieru i wciąż prześwitują spod niego końcówki, jeżeli ktoś nie lubi takiego efektu polecam nałożenie trzech warstw, przy tak szybkim wysychaniu nie będzie to stanowiło większego problemu :)
Jak Wam się podoba?
Dwa tygodnie temu pokazałam Wam moje lakierowe nabytki z ostatnich miesięcy, wiele z Was w komentarzach prosiło o pokazanie białego piasku z Golden Rose. Dzisiaj spełniam Wasze prośby i przedstawiam Wam białą błyskotkę z piaskowej rodziny GR.
O kolekcji Holiday z moich ust padło już wiele słów zachwytu, nie inaczej będzie tym razem :) Lakier nakłada się świetnie, wysycha w tempie ekspresowym, a na paznokciach prezentuje się fantastycznie. Jedyną jego wadą jest fakt, że jest dosyć szorstki i może zaczepiać o ubrania.
Golden Rose Holiday nr 70 to półtransparentna, mleczna baza z zatopionymi milionami małych, złocistych drobinek i nieco większymi płatkami opalizującymi na delikatne złoto, róż i zieleń. W słońcu mieni się wprost obłędnie. Na zdjęciach na paznokciach mam dwie warstwy lakieru i wciąż prześwitują spod niego końcówki, jeżeli ktoś nie lubi takiego efektu polecam nałożenie trzech warstw, przy tak szybkim wysychaniu nie będzie to stanowiło większego problemu :)
Jak Wam się podoba?
poniedziałek, 5 sierpnia 2013
Świeżo Malowane Poniedziałki - Pierre Rene Top Flex - Sand Effect nr 01 + 06
Cześć!
Dziewczyny, chcecie zobaczyć coś pięknego? Widzę rączki w górze? Widzę! To jedziemy :)
Jak wiecie jestem miłośniczką piaskowego wykończenia na paznokciach, więc nie zdziwi Was zapewne fakt, że kiedy zobaczyłam zapowiedź piaskowej kolekcji Pierre Rene, czym prędzej popędziłam do drogerii zobaczyć co i jak. Jakież było moje zdziwienie kiedy ujrzałam wymieciony do połowy stand, na dodatek nie było kolorów, którymi byłam zainteresowana, ale te co zostały okazały się bardzo interesującymi okazami. Ostatecznie sięgnęłam po róż i malinową czerwień, ale w sztucznym świetle w drogerii nie było widać, że oba kolory są po brzeg wypełnione złotymi (róż) i fioletowo-różowymi (czerwień) drobinkami, które dopiero w słońcu zaczęły migotać jak szalone. Wiedziałam, że na pewno się pokochamy, ale nie przypuszczałam, że aż tak.
Lakiery mają świetną konsystencję, nakładają się równo, nie rozlewają się po skórkach i wysychają w tempie błyskawicznym. Już jedna cienka warstwa pokrywa paznokcie jednolitym kolorem. Lakiery posiadają świetny pędzelek, średniej grubości, ale za to dosyć długi, dzięki czemu nakładanie lakieru staje się czynnością bardzo komfortową. Recz można - ideał :)
Kolory są intensywne i pięknie błyszczą dzięki milionom drobinek, ale nie tylko. Lakiery PR wysychają na lekki połysk, co jest nowością w lakierach piaskowych. Do tej pory miałam do czynienia z piaskami raczej matowymi, gdzie blasku dodawały drobinki. Efekt jest bardzo ciekawy i muszę Wam się przyznać, że nie mogę oderwać oczu od moich paznokci :)
Postanowiłam też wczoraj zmierzyć się z tematem cieniowania na paznokciach. Jak mi poszło? Oceńcie same, a za wszelkie rady będę bardzo wdzięczna :)
Na zdjęciach: 1 warstwa NailTek Foundation II, 1 warstwa Pierre Rene Top Flex Sand Effect nr 06, na palcu serdecznym wykonałam cieniowanie przy pomocy Pierre Rene Top Flex Sand Effect nr 01 oraz aplikatora do cieni.
Cena lakierów to ok. 10-11 zł. za sztukę. Uważam, że obok piasków GR są to jedne z najlepszych piasków, z jakimi miałam do czynienia.
Próbowałyście już teksturowych nowości Pierre Rene?
Dziewczyny, chcecie zobaczyć coś pięknego? Widzę rączki w górze? Widzę! To jedziemy :)
Jak wiecie jestem miłośniczką piaskowego wykończenia na paznokciach, więc nie zdziwi Was zapewne fakt, że kiedy zobaczyłam zapowiedź piaskowej kolekcji Pierre Rene, czym prędzej popędziłam do drogerii zobaczyć co i jak. Jakież było moje zdziwienie kiedy ujrzałam wymieciony do połowy stand, na dodatek nie było kolorów, którymi byłam zainteresowana, ale te co zostały okazały się bardzo interesującymi okazami. Ostatecznie sięgnęłam po róż i malinową czerwień, ale w sztucznym świetle w drogerii nie było widać, że oba kolory są po brzeg wypełnione złotymi (róż) i fioletowo-różowymi (czerwień) drobinkami, które dopiero w słońcu zaczęły migotać jak szalone. Wiedziałam, że na pewno się pokochamy, ale nie przypuszczałam, że aż tak.
Lakiery mają świetną konsystencję, nakładają się równo, nie rozlewają się po skórkach i wysychają w tempie błyskawicznym. Już jedna cienka warstwa pokrywa paznokcie jednolitym kolorem. Lakiery posiadają świetny pędzelek, średniej grubości, ale za to dosyć długi, dzięki czemu nakładanie lakieru staje się czynnością bardzo komfortową. Recz można - ideał :)
Kolory są intensywne i pięknie błyszczą dzięki milionom drobinek, ale nie tylko. Lakiery PR wysychają na lekki połysk, co jest nowością w lakierach piaskowych. Do tej pory miałam do czynienia z piaskami raczej matowymi, gdzie blasku dodawały drobinki. Efekt jest bardzo ciekawy i muszę Wam się przyznać, że nie mogę oderwać oczu od moich paznokci :)
Pierre Rene Top Flex - Sand Effect nr 06
Pierre Rene Top Flex - Sand Effect nr 01
Postanowiłam też wczoraj zmierzyć się z tematem cieniowania na paznokciach. Jak mi poszło? Oceńcie same, a za wszelkie rady będę bardzo wdzięczna :)
Na zdjęciach: 1 warstwa NailTek Foundation II, 1 warstwa Pierre Rene Top Flex Sand Effect nr 06, na palcu serdecznym wykonałam cieniowanie przy pomocy Pierre Rene Top Flex Sand Effect nr 01 oraz aplikatora do cieni.
Cena lakierów to ok. 10-11 zł. za sztukę. Uważam, że obok piasków GR są to jedne z najlepszych piasków, z jakimi miałam do czynienia.
Próbowałyście już teksturowych nowości Pierre Rene?
poniedziałek, 29 lipca 2013
Świeżo Malowane Poniedziałki - Upalne Wydanie
Na zewnątrz panuje skwar nie do opisania, kiedy wychodziłam dzisiaj z pracy, po raz pierwszy doznałam uczucia parzącego powietrza, gorąc bił od budynków, asfaltu, samochodów, po prostu od wszystkiego, coś okropnego. Oczywiście o czymś takim jak klimatyzacja w stołecznych środkach komunikacji miejskiej można było pomarzyć :)
Z okazji fali tropikalnego żaru zamiast pazurów pokażę Wam to, co w niedalekiej przyszłości na nich ujrzycie, czyli lakierowe zakupy z ostatnich tygodni :) Kiedy gromadziłam je do dzisiejszej "sesji" złapałam się za głowę, ponieważ przeważająca ilość moich nowych nabytków to oczywiście piaski. Chyba nadaję się już na jakąś terapię:) W każdym razie jedno jest pewne, mam piasków już na tyle dużo, że przygotuję o nich zbiorczy post :)
A oto najnowsi członkowie mojej lakierowej rodziny:
od lewej: Golden Rose Holiday nr 70, Pierre Rene Sand Effect nr 1,6, 7, Vipera Roulette nr 34,
z przodu Life nr 15
Vipera Roulette to nowa kolekcja marki, na którą składa się 15 lakierów, które stworzą na naszych paznokciach nietuzinkowy manicure. Ja wybrałam lakier z nr 34 - czarne kwadraciki i kreseczki zatopione w przezroczystej bazie. Jeśli jesteście ciekawe jak nr 34 prezentuje się na paznokciach zapraszam Was na bloga Pauliny -> KLIK
na zdjęciu prezentuje się nad wyraz przeciętnie, za to na paznokciach gwarantuje efekt WOW!
Piasków Golden Rose przedstawiać nie muszę :) Tym razem skusiłam się na biały piasek z nr 70, uznałam że będzie świetnym zamiennikiem Solitaire od OPI. Obłędnie błyszczy się w słońcu :)
Nowość w moim zbiorze i nowość w Super-Pharm, czyli lakiery Life. Ja wybrałam numerek 15, oczodajny róż. Na razie nie jestem w stanie nic o nim powiedzieć, ale kolor ma cudowny :)
I czas na kolejne piaski, tym razem Pierre Rene, kolekcja Sand Effect i nr 1, 6 i 7. Wg mnie jedne z lepszych piasków, nakładają się perfekcyjnie, wysychają na lekki połysk, a zmywanie ich to po prostu bajka. Mój ulubieniec to 6 - śliczny róż z mnóstwem złotych drobinek.
aby wydobyć ich migotliwe wnętrze musiałam uruchomić lampę błyskową :)
Wpadło Wam coś w oko? Który chciałybyście zobaczyć jako pierwszy?
poniedziałek, 15 lipca 2013
Świeżo Malowane Poniedziałki - Inglot 389 (Wiosna 2013) + Golden Rose Holiday nr 71
Heeeej!
Nadszedł poniedziałek więc czas na cotygodniową prezentację moich pomalowanych pazurów. Pomysł na dzisiejsze mani chodził za mną już od dłuższego czasu, jednak nie mogłam zdobyć się na odwagę i go wykonać, bo po prostu znam swój kompletny brak talentu w dziedzinie oszałamiającego zdobienia paznokci. Ale jak mówi popularne powiedzenie, trening czyni mistrza, więc wzięłam się do roboty i muszę przyznać, że nawet jestem z siebie dumna, ponieważ efekt końcowy bardzo mi się podoba :)
Do wykonania mani użyłam dwóch lakierów: jako baza posłużył Inglot nr 389 pochodzący z tegorocznej wiosenne kolekcji, natomiast do zdobienia wybrałam najnowszy piasek z rodziny lakierów Golden Rose Holiday - nr 71.
Inglot nr 389 to kremowy, intensywny, jasny turkus (ja to nazywam "morską miętą") i jest to jeden z moich ulubionych kolorów z wiosennej kolekcji. Kryje po dwóch warstwach, chociaż ma tendencję do smużenia, wysycha szybko i bardzo ładnie błyszczy. Wg mnie jest bardzo podobny do IsaDory nr 712 Ocean Drive i być może pokuszę się o ich porównanie.
Golden Rose Holiday nr 71 to letnia nowość marki w piaskowej kolekcji. Jest to jasny, lodowy błękit, naładowany mnóstwem małych, srebrnych drobinek oraz większych, opalizujących na niebiesko. Jest dosyć gęsty, ale nakłada się bezproblemowo, szybko wysycha.
Moim celem było uzyskanie efektu "szronu" na paznokciach. Aby go otrzymać nałożyłam na paznokcie warstwę NailTek Foundation II, dwie warstwy Inglota nr 389 oraz jedną warstwę Sally Hansen Insta-Dry aby nadać całości połysku. Do zdobienia użyłam nieużywanej pacynki do cieni do powiek, za pomocą której nałożyłam piasek GR od nasady paznokci do mniej więcej ich połowy. Jak już wspominałam, ze zdobienia jestem bardzo zadowolona i bardzo podoba mi się zestawienia chropowatego piasku z błyszczącym lakierem bazowym. A Wy co sądzicie?
Nadszedł poniedziałek więc czas na cotygodniową prezentację moich pomalowanych pazurów. Pomysł na dzisiejsze mani chodził za mną już od dłuższego czasu, jednak nie mogłam zdobyć się na odwagę i go wykonać, bo po prostu znam swój kompletny brak talentu w dziedzinie oszałamiającego zdobienia paznokci. Ale jak mówi popularne powiedzenie, trening czyni mistrza, więc wzięłam się do roboty i muszę przyznać, że nawet jestem z siebie dumna, ponieważ efekt końcowy bardzo mi się podoba :)
Do wykonania mani użyłam dwóch lakierów: jako baza posłużył Inglot nr 389 pochodzący z tegorocznej wiosenne kolekcji, natomiast do zdobienia wybrałam najnowszy piasek z rodziny lakierów Golden Rose Holiday - nr 71.
Inglot nr 389 to kremowy, intensywny, jasny turkus (ja to nazywam "morską miętą") i jest to jeden z moich ulubionych kolorów z wiosennej kolekcji. Kryje po dwóch warstwach, chociaż ma tendencję do smużenia, wysycha szybko i bardzo ładnie błyszczy. Wg mnie jest bardzo podobny do IsaDory nr 712 Ocean Drive i być może pokuszę się o ich porównanie.
Golden Rose Holiday nr 71 to letnia nowość marki w piaskowej kolekcji. Jest to jasny, lodowy błękit, naładowany mnóstwem małych, srebrnych drobinek oraz większych, opalizujących na niebiesko. Jest dosyć gęsty, ale nakłada się bezproblemowo, szybko wysycha.
Moim celem było uzyskanie efektu "szronu" na paznokciach. Aby go otrzymać nałożyłam na paznokcie warstwę NailTek Foundation II, dwie warstwy Inglota nr 389 oraz jedną warstwę Sally Hansen Insta-Dry aby nadać całości połysku. Do zdobienia użyłam nieużywanej pacynki do cieni do powiek, za pomocą której nałożyłam piasek GR od nasady paznokci do mniej więcej ich połowy. Jak już wspominałam, ze zdobienia jestem bardzo zadowolona i bardzo podoba mi się zestawienia chropowatego piasku z błyszczącym lakierem bazowym. A Wy co sądzicie?
Subskrybuj:
Posty (Atom)










