Jakiś czas temu postanowiłam ponownie włączyć do swojej pielęgnacji maseczki do twarzy. Swego czasu używałam ich dość namiętnie by później zrezygnować z nich całkowicie bez większego powodu. Ale zima była długa i mroźna, wiatr i ogrzewanie dały mojej cerze mocno "w kość" i sam krem nie wystarczył. Podreptałam więc do Rossmanna i poszperałam w saszetkach z maseczkami i wybrałam odżywczą Rival de Loop - truskawka z wanilią. Opcję z saszetkami uważam za bardzo wygodną, możemy swobodnie wypróbować produkt, a kiedy nam się nie spodoba sięgnąć po inny nie martwiąc się, że pełnowymiarowa tubka/butelka stoi i się marnuje.
Producent obiecuje, że maszeczka poza odżywieniem naszej skóry (skład: Skład: Aqua, Glycerin, Decyl Oleate, Dicaprylyl Carbonate, Glyceryl Stearate Citrate, Glyceryl Stearate, Butyrospermum Parkii Butter, Cetearyl Alcohol, Prunus Amygdalus, Dulcis Oil, Zea Mays Germ Oil, Tocopheryl Acetate, Phenoxyethanol, Panthenol, Dimethicone, Propylene Glycol, Carbomer, Xanthan Gum, Ethylhexylglycerin, Parfum, Fragaria Vesca Fruit Extract, Sodium Hydroxide, Disodium EDTA, Vanilla Planifolia Fruit Extract, Lecithin, Ascorbyl Palmitate, Benzyl Benzoate, Benzyl Alcohol, Potassium Sorbate, Pantolactone, Glyceryl Oleate, Sodium Benzoate, Citric Acid, Benzyl Cinnamate, CI 16035, CI 15510, CI 42090 - źródło) poprawi nam humor, a to wszystko za sprawą zapachu łączącego w sobie soczystą truskawkę i słodką wanilię. Czy maseczka poprawiła mi humor tego nie wiem, natomiast faktycznie ślicznie pachnie. Jest to zapach delikatny, nie drażniący, bardzo przyjemny i mnie kojarzy się z zapachem truskawkowej Mamby :D
Konsystencja jest bardzo przyjemna, maseczka ma postać gęstego kremu o lekko różowym kolorze, który dobrze rozprowadza się na skórze, pozostawiając na niej cienką, lekko tłustą powłokę.
Pierwsze podejście do maseczki było średnio udane, nałożyłam ją na buzię po oczyszczeniu twarzy żelem peelingującym i po około 15 minutach zmyłam ciepłą wodą i nałożyłam krem na noc. Owszem skóra była miękka jednak na policzkach pojawiły się suche placki. Kilka dni później dałam jej jeszcze jedną szansę, ale tym razem jej nie zmyłam, po 15 minutach od nałożenia wmasowałam ją w skórę, a na policzki nałożyłam odrobinę kremu i rano wstałam z mięciutką, gładką i promienną skórą. Używam jej już od kilku tygodni co 3-4 dni i jestem bardzo zadowolona z efektów, skóra stała się bardziej sprężysta, mniej skłonna do przesuszeń i podrażnień. Nie pojawiły się po niej żadne niespodzianki.
Polubiłam się z truskawkowo-waniliowym duetem i już zrobiłam zapas kolejnych saszetek. 8 ml. połówka saszetki starcza mi na 3-4 użycia, a cena to 1,69 zł za opakowania 2x8 ml. Na trwającej teraz w Rossmannie 40% promocji na makijaż i pielęgnację twarzy maseczkę można dostać za zawrotne 0,99 zł.
Próbowałyście tego owocowo-słodkiego duetu? Które saszetkowe maseczki polecacie?