czwartek, 11 lipca 2013

Sprzymierzeniec w walce o matową cerę - Puder Bambusowy od Biochemii Urody

Niestety jestem posiadaczką cery mieszanej, która pomimo usilnych starań i tak robi co chce. Zimą ma tendencje do wysuszania się na wiór i czerwienienia na policzkach, za to latem przypomina sobie, że zimą nie produkowała sebum i nadrabia zaległości z nawiązką. Cóż, jakoś nauczyłam się z tym żyć, zużywając przy okazji tonę mniej lub bardziej udanych kosmetyków mających za zadanie sprawić by moja skóra chociaż  w minimalny sposób przestała się świecić jak kula dyskotekowa.

I po latach porażek, nagle na horyzoncie pojawił się kosmetyk tak niepozorny, że aż sama się zdziwiłam - Puder Bambusowy - moje najnowsze objawienie :) Puder przyjechał do mnie z Biochemii Urody dzięki koleżance, która robiła większe zamówienie :) (Basiu dziękuję :*) 



Czym w ogóle jest puder bambusowy? Powstaje poprzez rozdrobnienie ekstraktu z wnętrza łodygi bambusa rosnącego na terenie Indii. Charakteryzuje go wysoka zawartość krzemionki (ponad 90%), która ma za zadanie wygładzić, zmatowić i jednocześnie pielęgnować naszą skórę, do tego jest niekomedogenny, czyli nie zatka naszych porów. 

10 g pudru zamknięto w bardzo prostym granatowym opakowaniu. Nie oszukujmy się urodą to ono nie grzeszy, jednak jest bardzo praktyczne. Pod pokrywką kryje się charakterystyczny pojemniczek na pudry sypkie, jednak jest ono wyposażone w dodatkową, przezroczystą przykrywkę - zatyczkę, która skutecznie zabezpiecza nam puder przed przypadkowym wysypaniem się. Siedzi tak mocno, że czasami trzeba się nieźle namęczyć, żeby ją ściągnąć. Ma też dodatkową zaletę, kiedy odrobinę ją podniesiemy i potrząśniemy pojemniczkiem, przez dziurki wysypuje nam się puder jednocześnie nie zasypując nas i całego mieszkania białym proszkiem. Prawda, że praktyczne?




Sam puder ma postać białego, leciutkiego proszku, chociaż "pyłek" byłoby właściwszym określeniem. W pierwszym momencie byłam przerażona kiedy zobaczyłam tą biel, ale zanurzyłam w pyłku pędzel, omiotłam pudrem twarz i patrzę i oczom nie wierzę! Buzia jakby inna, gładsza, aksamitniejsza, po prostu ładniejsza :) Puder Bambusowy faktycznie świetnie matuje, jednak jest to mat bardzo naturalny, twarz nie jest płaska, staje się bardziej satynowa. Do tego mat utrzymuje się przez długie godziny, całego dnia nie wytrzyma, to oczywiste, ale moje czoło zaczyna "połyskiwać" dużo później niż zazwyczaj (tak po około 10h od aplikacji). Do tego puder jest bardzo lekki, prawie w ogóle nie czuć go na twarzy, tak jak nigdy nie używałam pudru na podkład, tak teraz nie wyobrażam sobie tego nie robić. A wiecie co jest najfajniejsze? Pomimo swojego białego koloru "bambusek" w ogóle nie bieli twarzy, za to pozostawia na skórze coś na kształt mgiełki, woalki, która optycznie wygładza skórę i nadaje jej świeżości, ja to nazywam "efektem photoshopa" :D


Ale żeby nie było tak różowo "bambusek" ma też swoje wady, przez swoją miałką konsystencję za dużo nabiera się go na pędzel i niestety pyli okrutnie. Ale jestem w stanie mu to wybaczyć :)


10 g pudru kosztuje niecałe 15 zł, mój egzemplarz jest ważny do grudnia 2015 r., a możecie go zamówić tutaj: http://www.biochemiaurody.com/index.html.


Jakich pudrów matujących używacie? Próbowałyście już Puder Bambusowy?

21 komentarzy:

  1. o skubany jaki fajny :D ja na zrob sobie krem go nie widzialam a pewnie tez by wylądował w mojim koszyku ^^ teraz musze zuzyc elfiaczkowy wygladzajacy i pewnie jego miejsce zajmie Kryolan :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jak już zużyjesz zapasy to koniecznie spróbuj "bambuska" :)

      Usuń
  2. ja go lubię ale mógłby ciut mocniej matowić :) wykończyłam to ogromne pudełko i narazie przeskoczyłam na minerałki :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mat mógłby być mocniejszy, ale i tak matowi super. Ja tak patrzę na to pudło i się zastanawiam kiedy ja je całe zużyję. Ile Tobie to zajęło?

      Usuń
  3. Ja nie próbowałam ;) Będę musiała koniecznie wypróbować ;)


    W wolnej chwili zapraszam do mnie na news :*

    OdpowiedzUsuń
  4. To może być moje wybawienie! Chociaż Rimmel Stay Matte, który aktualnie mam, też świetnie się sprawdza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja miałam fluid Stay Matte i to był istny koszmar, takiego błysku na twarzy to ja nawet po rozświetlaczu nie mam :( Wersji prasowanej nie próbowałam.

      Usuń
  5. Fajny dziad:) Jak będe miała okazję to sobie zamówię, zauroczyła mnie ta woalka:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gorąco polecam bo warto go wypróbować, zwłaszcza, że cena też jest atrakcyjna :)

      Usuń
  6. jest to moje MUST HAVE :D jeśli robi taki mat to marzę o nim <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Kurcze no, przekonujesz mnie!

    OdpowiedzUsuń
  8. świetna ta przykrywka chroniąca puder przed wysypaniem nadmiernym :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest to proste a zarazem genialne rozwiązanie :) Gdyby nie ona, cała byłabym w "bambusku" :D

      Usuń
  9. Mam go z wymianki i powoli się zaznajamiam. Mam pytanie czy twój egzemplarz ma dziwny, specyficzny zapach?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, mój "bambusek" w ogóle nie pachnie.

      Usuń
  10. Na moją suchą skórę chyba byłby za mocny, chociaż to naturalny produkt więc krzywdy mi nie zrobi zapewne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście cena jest bardzo przystępna więc na pewno warto spróbować :) A skład faktycznie nie powinien zrobić Ci krzywdy, ale nigdy 100% pewności mieć nie można.

      Usuń
  11. Używam go od kilku lat do matowienia filtrów :)

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za Wasze komentarze, każdy czytam, z każdego się cieszę i każdy kolejny to dla mnie motywacja do dalszego blogowania :)