poniedziałek, 2 grudnia 2013

Świeżo Malowane Poniedziałki - Dior Diorific Vernis - 995 Minuit

Cześć!

Kilka tygodni temu pokazałam Wam lakier z zeszłorocznej, świątecznej kolekcji Diora (klik), gdzie przy okazji wspomniałam, że mam ochotę na odcień 995 Minuit, z tegorocznej kolekcji na Święta. Dzięki  mojej Mamie, moje pragnienie się spełniło :) Pani i Panowie oto on!


Chciałabym powiedzieć, że wyszła z tego miłość, niestety miłości nie będzie, ba nawet przyjaźń się z tego nie wywiąże, chociaż darzę ten lakier pewną dozą sympatii. Piękny design opakowania zachwyca, przyciąga wzrok, po prostu chce się go mieć. Niestety wnętrze nieco rozczarowuje. Już Diva okazała się trudnym przeciwnikiem, za to Minuit jest wręcz nie do pokonania. Lakier jest gęsty, ciężko się go nakłada, mimo, że pędzelek jest całkiem wygodny, to formuła lakieru nie pozwala na jego równomierne nałożenie. Pierwsza warstwa to festiwal smug, druga pokrywa płytkę w miarę jednolitym kolorem, ale zdarzają się prześwity. Lakier wysycha szybko i pozostaje lekko chropowaty, aby zlikwidować tą nierówną strukturę konieczne jest nałożenie dwóch warstw topu.

Początkowo myślałam, że Minuit to bardzo ciemna śliwka, tak naprawdę jest to bardzo głębokie bordo z mnóstwem czerwonych i złotych drobinek, które pięknie się mienią i ożywiają cały manicure. Takiego odcienia jeszcze nie miałam, prawdziwe cudo.

Trwałość jest przeciętna, lekko wytarte końcówki miałam już po dwóch dniach, po czterech zaczęły pojawiać się odpryski i musiałam zmyć lakier. Zmywanie jest bezproblemowe, mimo licznych drobinek lakier schodzi gładko i szybko.

Na zdjęciach: 1 warstwa NailTek Foundation II, 2 warstwy Dior Diorific Vernis - 995 Minuit, 1 warstwa Insta-Dry Sally Hansen. 




Podsumowują, Minuit ze względów estetycznych jest lakierem pięknym i chciałabym go nosić niemal codziennie, ale użytkowo sprawuje się marnie co zmusza mnie do zastanowienia się czy jeszcze kiedykolwiek sięgnę po lakiery marek selektywnych. Cenowo porażają a i jakość bywa niestety różna.

Jak Wam się Podoba Minuit?

16 komentarzy:

  1. szkoda, że spisuje się kiepsko, bo wygląda naprawdę bardzo ładnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Szkoda, bo prezentuje się na prawdę fajnie :-(

    OdpowiedzUsuń
  3. a mnie ten kolor przygnębia :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Szkoda, że drobinki nie są odrobinę bardziej widoczne, bo odcień jest bardzo ładny.

    OdpowiedzUsuń
  5. Buteleczka wygląda cudownie, kolor lakieru również :)

    OdpowiedzUsuń
  6. dokładnie, szkoda że drobinki nie są bardziej widoczne....

    OdpowiedzUsuń
  7. Mnie nie zachwyca, a skoro nie sprawdza się idealnie to nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Idealna jesienna elegancja:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Wygląda pięknie, szkoda że tak fatalnie się sprawuje. Spodziewałabym się lepszej trwałości. Banieczko, a spróbuj pomalować bez Nail Teka. Zauważyłam, że ta baza czasami nie chce współpracować z lakierami :(

    OdpowiedzUsuń
  10. Właśnie tego się spodziewałam. Wiele osób rozczarował. Piękne opakowanie czasami nie wystarczy do szczęścia. Mogli się lepiej postarać.

    OdpowiedzUsuń
  11. Piękny kolor - mam podobny z miss sporty :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Już go widziałam, jest rewelacyjny ;) Obserwuję i zapraszam do mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Kolor ładny. ale ta trwałość to taka przeciętna.

    OdpowiedzUsuń
  14. Calkiem ladny, ale za tyle kasy to lakier powinien jeszcze pranie robic, a nie byc nietrwaly ;/

    OdpowiedzUsuń
  15. Piękny, ale i tak za drogi, nawet jakby się lepiej sprawował ;)

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za Wasze komentarze, każdy czytam, z każdego się cieszę i każdy kolejny to dla mnie motywacja do dalszego blogowania :)