czwartek, 24 stycznia 2013

Wiosna nadchodzi wielkimi krokami - zapowiedzi wiosennych kolekcji makijażu (cz. II)

Cześć!

Aura za oknami doprowadza mnie do istnego szału, zima jest naprawdę fajna, ale na pewno nie w mieście. Bezpieczne, a może raczej czyste, dotarcie do pracy graniczy z cudem, na zaśnieżonych chodnikach odstawiam ewolucje godne mistrzyni świata w łyżwiarstwie figurowym na lodzie i śmiem twierdzić, że przeskakiwanie przez zaspy idzie mi znacznie lepiej niż olimpijczykom bieg przez płotki. A w autobusach, tudzież tramwajach zawsze ogrania mnie lęk, że przy gwałtownym hamowaniu wyrżnę się prosto w to błocko zalegające na podłodze chyba od zeszłej zimy... No nic, ponarzekałam sobie trochę, ale mam dla Was za to w nagrodę kolejne zdjęcia promocyjne wiosennych kolekcji makijażu, tym razem pokaże Wam propozycje ArtDeco, IsaDory, Pypy i nową wiosenną kolekcję lakierów OPI inspirowaną krajami Europy Centralnej w tym także Polską! Tak, tak, dobrze widzicie :)

To zaczynamy!

ARTDECO - BUTTERFLY DREAMS
pojedyncze cienie do powiek o wykończeniu "duochrome":
#267 Fresh Water – turkus
#297 Rosy Heart Throb – brzoskwinia
#255 Aero Spring Green – mięta
#285 Lilac Passionflower – fiolet

 sypkie cienie do powiek:
#59 Frosted Spring – miętowa zieleń
#74 Blue Breeze – niebieski
#81 Rose In Love – róż

konturówki do ust:
#72 Orange Tulip – pomarańcz
#76 Sweet Red – róż
pomadki do ust:
Hydra Lip Color
#08 Hydra Soft Coral – koral
#10 Hydra Soft Pink – róż
Perfect Color Lipstick
#18 Innocent Kiss – nude
#61 Orange Tulip – pomarańcz
Art Couture Lipstick (matowe wykończenie)
#258 Cream Sweet Red – połyskujący róż
#265 Cream Spring Fever – ciemny zgaszony róż

róż do policzkó: #38 Fresh Love
podkład: #15 Smooth Vanilla

lakiery do paznokci (od lewej):
#235 Spring Is In The Air
#245 Iridescent Butterfly Wings
#248 Spring Fever Pink
#264 Shimmering Orange Crush
#266 Iridescent Pink
#271 Shade of Innocence

ISADORA - BELLA VITA
 
 
 poczwórne cienie do powiek: IsaDora Gelato 49 Eye Shadow Quartet
 róź do policzków: IsaDora Pink Blossom 06 Perfect Powder Blusher
pomadki do ust: IsaDora Ballerina 60 / Cappuccino 62 / Biscotti 63 Jelly Kiss Lipstick
 błyszczyki: IsaDora Bubble Gum 29 / Noisette 41 Moisturizing Lip Gloss
 konturówki do ust: IsaDora Nude Skin 28 / Candy Pink 29 Perfect Lip Liner
 rozświetlacz na łuk brwiowy: Isadora Eyebrow Lifter/Highligting Pen
lakiery do paznokci: IsaDora Macchiato 752 / Rosette 753 / Bella Vita 754 / Pistacchio 755 Wonder Nail
PUPA MILANO - 50's DREAM


 pomadki do ust Miss Pupa:
# 105 Apricot
# 05 Peach Rose
# 305 Candy Pink
# 306 Hybiscus Pink
 cienie do powiek Luminys Silk:
# 03 Dusty Beige
# 501 Apricot
# 201 Candy Pink
# 602 Intense Green
róż rozświetlający: # 001 Illuminating Rose/Peach Rose/Candy Rose

linery:
# 002 Intense Green
# 001 Brown Violet

 
lakiery do paznokci:
# 110 Rose White
# 516 Apricot
# 215 Candy Pink
# 515 Spicy Orange

I na sam koniec coś dla kochających lakiery do paznokci - najnowsza, wiosenna kolekcja OPI - EURO CENTRALE Collection:

od lewej: Suzi’s Hungary AGAIN, My Vampire is Buff, Polka.com

od lewej: You’re Such A Budapest, A Woman’s Prague-ative, I Saw… You Saw… We Saw… Warsaw

od lewej: My Paprika is Hotter Than Yours, OPI…Eurso Euro,  Hands Off My Kielbasa!

od lewej: Can’t Find My Czechbook, Oy-Another Polish Joke, Vant To Bite My Neck?

zestaw miniaturek zawiera kolory: Can’t Find My Czechbook, Suzi’s Hungary AGAIN, You’re Such A Budapest, Oy-Another Polish Joke
źródło wszytskich zdjęć: www.google.pl/images
Osobiście jestem zauroczona kolekcją ArtDeco, w szczególności paletką i cieniami, z IsaDory z chęcią znalazłabym w soim kuferku paletkę i lakier Macchiato (nr 752). Tym razem kolekcja Pupy odrobinę mnie rozczarowała, jest ładna, ale nie porywająca, na pewno będę chciała na żywo obejrzeć lakiery i róż. Kolekcja OPI bardzo, ale to bardzo mi się podoba, nie wiem, czy to przez fakt, że inspiracją dla jej stworzenia był także nasz kraj, czy to przez świetne nazwy (moja ulubiona to Hands Off My Kielbasa!). Chociaż kolekcja na Victoria's Beauty ma się pojawić dopiero w lutym, ja już widziałam zestaw miniatur w Autoryzowanym Salonie O.P.I - Manicure Express i wcale bym się nie obraziła gdybym miała go w swojej pokaźnej kolekcji razem z brokatem Polka.com :)
Nie wiem jak Wam, ale mnie bardziej podobają się zaprezentowane dziś propozycje niż te marek selektywnych, które pokazywałam TUTAJ. Wiem jedno: chcę wiosnę! Jeśli nie za oknem, to chociaż w moim magicznym kosmetycznym kuferku :)

A Wam wpadło coś w oko?

poniedziałek, 21 stycznia 2013

"Śliwka w cukrze" OPI Plugged-In Plum + Sally Hansen GEM Crush 07 Lady Luck

Cześć Kochane!

Dzisiaj mam dla Was przepis na śliwkę w cukrze. Wbrew pozorom nie chodzi o przepis kulinarny, a oczywiście o mani :) Zaczęło się od tego, że z pudła z lakierami wygrzebałam zapomnianą przeze mnie butelkę lakieru OPI o wdzięcznej nazwie Plugged-In Plum (niestety nie wiem z jakiej kolekcji pochodzi). Zachwycona swym znaleziskiem przystąpiłam do malowania pazurków. Kolor to taki "fiolet w fiolecie" - baza to metaliczna ciepła śliwka (odcień nie jest ani za jasny ani za ciemny - dla mnie w sam raz), która ma w sobie zimny fioletowy shimmer (widać go na zdjęciach). Lakier kryje już przy jednej grubszej warstwie, ja nałożyłam dwie w miarę cienkie. Schnie bardzo szybko i nie bąbelkuje. Ładnie błyszczy więc top nie jest konieczny.


Kolor piękny, aż sama się dziwię, że o nim zapomniałam. Niestety na środkowym  palcu coś przyczepiło mi się do lakieru, a że nie miałam już czasu na nakładanie wszystkiego od nowa postanowiłam podrasować OPIka nowym brokatem do Sally Hansen - GEM Crush nr 07 Lady Luck - tak powstała tytułowa "śliwka w cukrze" :)

Lakier od SH to transparentna baza naładowana fioletowymi minidrobinkami brokatu i nieco większym srebrnym brokatem mieniącym się na wszystkie kolory. Lakier bazowy pokryłam jedna warstwą SH. Lady Luck schnie bardzo szybko, ale po wyschnięciu jest bardzo szorstka więc nie obejdzie się bez topu (2 lub nawet 3 warstw - na zdjęciach 1 warstwa topu). Oto efekt:


I jak Wam się podoba?

PS. Żeby nie było, przyznaję się bez bicia, że inspiracją dla "cukrowej śliwki" było TO MANI przedstawione na blogu >Lakierowa Mania Mani<.

piątek, 18 stycznia 2013

GLOSSYBOX - styczeń 2013

Cześć!

Dzisiaj mam dla Was pudełko pełne kosmetycznych niespodzianek, czyli Glossybox. Jak zostałam Glossie? Jak to najczęściej bywa - przez przypadek. Już wcześniej słyszałam o pudełkach z miniaturami kosmetyków, ale nie przypuszczałam, że są one dostępne w Polsce i nie interesowałam się zbytnio tematem. Ale jakiś tydzień temu rozmawiałam z Koleżanką, która stwierdziła, że byłby to świetny "materiał badawczy" do bloga a poza tym super zabawa :) Zrobiłam wielkie oczy i wiedziałam, że przepadłam. Rozum mówił: nie, serce krzyczało: ależ tak, tak, TAK! Nie umiałam się powstrzymać, jeszcze tego samego dnia poszperałam w sieci, wypełniłam Profil Piękności i zamówiłam 3-miesięczną subskrypcję Glossyboxa (więcej szczegółów TUTAJ.) Zanim dostałam swoje pudełeczko poczytałam blogi i mój zapał trochę osłabł, zaczęłam się zastanawiać, czy dobrze zrobiłam. Negatywnych opinii było niestety wiele, ale postanowiłam się nie zrażać i mimo wszystko z niecierpliwością oczekiwałam na przesyłkę. I co? Super! Z mojego pierwszego pudła jestem naprawdę bardzo zadowolona :D


Co znalazłam w swoim boxie? Pięć produktów z czego aż dwa (!) pełnowymiarowe oraz prezent - maseczkę do spania. Uroczy gadżet, ale będę jej raczej używać sporadycznie, przyda się na wyjazdy, ponieważ jest lekka i zajmuje mało miejsca :)


Co poza tym?

BLUMARINE My Bath Gel Innamorata oraz BLUMARINE My Body Lotion Innamorata (2x 30 ml). Żel do kąpieli zawiera m.in. kwas hialuronowy oraz ekstrakt z kwiatu pasji.  Miniaturki zapakowane były w złoty przezroczysty woreczek, oraz zabezpieczone przed otwarciem, mam więc gwarancję, że produkty nie były otwierane. Cena pełnowymiarowych, 200 ml produktów to 130 zł za żel i 150 zł za balsam. Chętnie je wypróbuję, sama nie upadłabym na głowę i nie kupiła sobie żelu pod prysznic w cenie grubo ponad 100 zł. ;)
  


SCHWARZKOPF PROFFESSIONAL Szampon BC Oil Miracle (30 ml) - szampon został wzbogacony o olejek arganowy, wg producenta odżywia włosy suche i zniszczone, włosy stają się po nim miękkie i jedwabiste, ułatwia też ich rozczesywanie. Cena pełnowymiarowego, 200 ml produktu to ok. 55 zł. Bardzo cieszę się z tej miniaturki, jeszcze nie miałam okazji używać kosmetyków z tej linii, nigdy też nie używałam produktów z olejkiem arganowym, o którym słyszałam wiele dobrego, tak więc mam okazję :)



I czas na dwa pełnowymiarowe kosmetyki: Róż KRYLOAN DLA GLOSSYBOX w Odcieniu Glossy Rosewood (nie jak w ulotce produktowej Glossy Pink) - oraz SIQUENS Krem przeciwko niedoskonałościom skóry MedExpert.

Z różu jestem przeszczęśliwa, kto czytał bloga wcześniej, ten wie (a jak nie czytał, to się dowie), że dopiero niedawno odkryłam zalety stosowania różu i tak naprawdę w tym momencie róży wciąż mi mało, więc jak zobaczyłam to maleństwo to aż ślepka z radości mi się zaświeciły. Kolor w pudełku wydaje się bardzo mocny, jak wygląda na buzi tego jeszcze nie wiem, ale na pewno przetestuję i dam Wam znać :)  Cena: ok. 50 zł za 2,5 g (!!).

Krem również bardzo mnie ucieszył, według ulotki produktowej jego zadaniem jest likwidowanie przyczyny powstawania niedoskonałości oraz zredukowanie już istniejących, ponadto nawilża i matuje. Mam cerę z niedoskonałościami, może nie jakimiś dużymi, ale nawet te małe potrafią być prawdziwą zmorą, na pewno będę używać. Cena: ok. 30 zł. za 30 ml.



Podsumowując z pierwszego Glossyboxa jestem bardzo zadowolona. Uważam, że taki sposób na poznawanie i testowanie nowych produktów jest naprawdę fajny. Do tego dochodzi cała ta otoczka: oczekiwanie, niespodzianka, zastanawianie się nad zawartością kolejnych pudełek i na końcu zachwyt badź rozczarowanie, bo i tak może być. Przede mną jeszcze dwa boxy, teraz trudno mi powiedzieć, czy będę chciała dalej subskrybować, zwłaszcza, że Douglas ma podobne pudełka tylko na innych zasadach (z tego co zrozumiałam wiadomo co w nim jest i zamawia się pojedyncze boxy, które akurat się podobają).

A Wy? Miałyście Glossyboxa lub inne podobne pudełka, byłyście zadowolone czy raczej rozczarowane? A może uważacie, że to kompletna strata pieniędzy? Chętnie poznam Wasze opinie :)

Miłego weekendu i słodkich snów :P



poniedziałek, 14 stycznia 2013

Niekosmetycznie: Złote Globy rozdane!


Sezon nagród filmowych można oficjalnie uznać za rozpoczęty :) Dziś w nocy, w Los Angeles odbyła się 70 gala wręczenia jednych z najważniejszych nagród w przemyśle filmowym - Złotych Globów. Przed nami jeszcze m.in. nagrody BAFTA no i oczywiście Oscary! Krytykiem filmowym nie jestem, większości nominowanych filmów nie miałam okazji jeszcze obejrzeć, z werdyktem Hollywoodzkiego Stowarzyszenia Prasy Zagranicznej nie mam więc zamiaru się spierać, ale wspomnę tylko, że niezmiernie cieszę się z nagrody dla Adele, Jessiki Chastain, Daniela Dey Lewis'a i Quentina Tarantino. Ale co najbardziej cieszy damskie oczęta w czasie tego typu imprez? Oczywiście czerwony dywan - piękne kreacje od najznakomitszych projektantów, cudne makijaże i fryzury, blask diamentów w zachwycającej biżuterii, cały ten szyk, glamour, koronki, gipiury etc. Znawcą mody nie jestem, oczywiście modę lubię, interesuję się co w trawie piszczy, ale sama uważam, że brakuje mi tego zmysłu, który pozwala zwykłe rzeczy połączyć w fajną stylizację. Ale nie o tym chciałam, a o pięknych kobietach w pięknych sukniach. Oczywiście jak co roku, przejrzałam całą masę zdjęć kto?, z kim? i w czym? i jak co roku zakochałam się w kilku sukniach. I tak sobie pomyślałam, że podzielę się z Wami moimi "the best dressed" i z chęcią dowiem się, kto Waszym zdaniem wyglądał najpiękniej.

1. Kate Hudson w sukni Alexader McQueen:


2. Naomi Watts w sukni Zaca Posena:


3. im starsza tym piękniejsza Helen Mirren w sukni Badgley Mischka:


4. Amanda Seyfried w sukni Givenchy:


5. Anne Hathaway w sukni Chanel:


6. i uśmiechnięta Adele w sukni Burberry:

żródło wszystkich zdjęć: www.google.com/images

niedziela, 13 stycznia 2013

Pupa Holographic Nail Polish nr 039

Dziś, na zakończenie weekendu, mam dla Was swatche jednego z moich ulubionych lakierów i niekwestionowanego ulubieńca 2012 roku - holograficzny lakier Pupy nr 039, w pięknym beżowym kolorze. Kolekcja Pupy obejmowała 10 kolorów (posiadam 5) i pojawiła się w drogeriach na wakacje. Niestety była to kolekcja limitowana i w tej chwili jest już w zasadzie niedostępna, ale jeszcze czasem w Douglasach można się natknąć na pojedyncze sztuki. Lakiery skradły moje serce przede wszystkim wykończeniem, niby zwykły połyskujący beż, ale w sztucznym świetle lub w pełnym słońcu mieni się wszystkimi kolorami tęczy. Ten blask jest dyskretny, ale bardzo efektowny i zwraca uwagę. Jeśli chodzi o względy techniczne to lakier bardzo dobrze się nakłada, dwie cienkie warstwy bardzo dobrze kryją, chociaż czasem mogą zdarzyć się prześwity, schnie po prostu błyskawicznie, sam w sobie posiada taki półmatowy błysk, który pięknie wydobywa holograficzny blask, ja jednak nakładam top, który ten efekt trochę osłabia, ale i tak nie mogę napatrzeć się na moje pazury :D

Niestety aparat odjął mu trochę uroku :(
Wszystkie zdjęcia wykonane w sztucznym świetle.

I jak Wam się podoba?