sobota, 6 kwietnia 2013

Wiosna z Inglotem

Chyba mam słabość do Inglota, od jakiegoś czasu nie jestem w stanie przejść obojętnie obok ich nowych kolekcji. Tym razem nie oparłam się wiosennej edycji lakierów do paznokci. Powiem więcej, nie oparła się jej również moja mama :) I tak wspólnymi siłami wzbogaciłyśmy nasz lakierowy zbiór, 5 nowymi, pastelowymi odcieniami.

UWAGA: nie sugerujcie się zdjęciami promocyjnymi, na których lakiery wyglądają na przygaszone, w rzeczywistości są jasne, pastelowe, bardzo wiosenne i naprawdę kuszą.

Razem z mamą wybrałyśmy nry 386-390.

źródło: fanpage Inglota na www.facebook.com

386
390       387
389   386

 

na 3 powyższych zdjęciach od lewej: 386, 387, 388, 389, 390

386

387

388

389

390

Pierwsze testy wypadły nadzwyczaj pozytywnie, lakiery kryją już po jednej warstwie i wcale nie smużą tak bardzo jak tego się spodziewałam. Już nie mogę się doczekać kiedy trafią na moje dłonie, może w ten sposób przegonię zimę?

Jak Wam się podoba ta kolekcja?

17 komentarzy:

  1. Bardzo fajna kolekcja. Ogólnie, Inglot posiada bardzo ciekawą gamę kolorystyczną swoich produktów zwłaszcza lakierków. U mnie te lakiery trzymają się bez szwanku dwa dni. Pod koniec drugiego dnia pojawiają się odpryski na płytce. Jedyną rzeczą, która mnie drażni to pędzelek. Mógłby być szerszy. Za zwykły lakier Inglota płacimy około 20 zł. Za te tyle samo? Bardzo lubię naszą polską markę (szczególnie ich cienie do powiek), ale lakiery kupuję raczej w Golden Rose (są tańsze, mają szeroki pędzelek i równie fajne kolory). Jednak nie umniejszam lakierom Inglota, bo są naprawdę godne polecenia.
    Wczoraj, chodząc z moim chłopakiem po CH i mijając stoisko Inglota, zapytał mnie ze zdziwieniem czemu się przy nim nie zatrzymałam;p Hehe, no tymczasowo nic nie potrzebowałam, ale fakt - z reguły zahaczam o to stoisko;p Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdybym mogła coś zmienić w lakierach Inglota, to byłby to właśnie pędzelek. Jak na moje standardy jest za wąski, malowanie nim kciuka to w moim wykonaniu dramat :) Tak, ta kolekcja ma standardową cenę - 20 zł. U mnie trwałość inglota zależy od koloru, ale zazwyczaj trzymają mi się około 5 dni.

      Generlanie cieszę się, że kosmetyki Inglota cieszą się powodzeniem nie tylko u nas, ale również na świecie, fajnie jest widzieć ich stosika i czy solony w NY czy kosmetyki na fashion weekach. Brawo dla Inglota.

      Usuń
  2. 389 bezapelacyjnie najładniejszy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. jak świetna kolekcja :D chyba muszę odwiedzić inglota :)

    OdpowiedzUsuń
  4. O nie!! Jakie piękne kolory!

    OdpowiedzUsuń
  5. sama posiadam jeden kolor z tej kolekcji z którego jestem niezmiernie zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękne kolorki :) Pokażesz na paznokciach?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście :) Z czasem będą sę pojawiały w poniedziałkowym cyklu "Świeżo malowane poniedziałki".

      Usuń
  7. 389 jest boski. Może też się w niego zaopatrzę (ale najpierw poszukam jakichś swatchy). Mam jednak wrażenie, że połowa tych kolorów to odświeżenie kolekcji letniej chyba sprzed 2 lat...były prawie identyczne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam czasem wrażenie, że kolekcje są odświeżane, ale po prostu nie jestem w stanie im się oprzeć :)

      Usuń
  8. Dzisiaj przechodziłam koło stoiska Inglota i zapomniałam do niego zajrzeć, ale ze mnie gapa :/

    OdpowiedzUsuń
  9. widziałam kolekcję na żywo i lakiery na zdjęciu promocyjnym są strasznie przekłamane. Marzy mi się jasna morelka i mięta :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyjątkowo to zdjęcie promocyjne przekłamało kolory. Jak zobaczyłam kolekcję w sieci to nic mnie szczególnie nie zachwyciło, a na żywo to aż mi się oczy zaświeciły :) Morelka też mnie kusi, widziałam u Manii na blogu i pożałowałam, że jej nie wzięłam.

      Usuń
  10. Przepiękne kolorki. Faktycznie wiosennie

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za Wasze komentarze, każdy czytam, z każdego się cieszę i każdy kolejny to dla mnie motywacja do dalszego blogowania :)